poniedziałek, 4 stycznia 2016

Licencje 2016

Wiele powiedziano na forach o licencjach 2016. Pojawiło się także wiele plotek i domysłów. Poniżej próba wyjaśnienia problemu:

A. Zarząd:
- zwolnił jedną z osób zajmujących się licencjami, pozostawiając jedną,
- zakupił nowy program księgowy wraz z pakietem ecommerce, który miał umożliwić wykup licencji przez internet.

B. Do 18 grudnia Zarząd miał uruchomić możliwość wykupu licencji przez internet i ogłosić nowy cennik. Jednak powyższe się nie stało.

C. Na stronie PZJ.pl nie znajdziemy licencji przedłużonych na dwa pierwsze miesiące 2016 roku.

Oznacza to, że organizatorzy nie wiedzą, kto z osób oficjalnych ma licencje, sędziowie, które konie i zawodnicy mogą startować w zawodach.

Zastanówmy się dlaczego tak się stało?

Prawdopodobna przyczyna 1
Licencje w systemie Związku wygasają 31.12.2015 i system prezentujący je wie, że już wygasły. Aby system Artemor pokazywał licencje na styczeń-luty 2016 trzeba albo ręcznie w systemie zmienić tysiące dat wygaśnięcia albo twórca systemu Artemor musi zrobić w nim zmianę. A przecież PZJ jest w sporze sądowym z dostawcą Artemora, jak rozumiem ...

Bardzo prawdopodobna przyczyna 2
Licencje miały być wykupowane przez internet. Łatwo pomyśleć, trudniej zrobić. Okazało się, że w procesie tym jest wiele meandrów. Jest płatność, jest jej rozksięgowanie, jest wystawienie faktury. Ale są także wniosek i zgoda klubu, jest sprawdzenie wszystkich kryteriów poszczególnych licencji (np szkoleń, uprawnień, ...). Załóżmy BARDZO OPTYMISTYCZNIE, że zajmuje to średnio tylko 10 min. Załóżmy, że mamy tylko 6 tyś zawodników, koni, sędziów, ... W sumie mamy 60 tyś min, czyli 1 tyś godzin. I mamy jednego pracownika, który ma się tym zajmować. A pracownik pracuje średnio rocznie niecałe 225 dni minus chorobowe. Ale załóżmy, że pracownik nie choruje - 225 dni pracy to 1800 godzin.

Podsumowując pracownik zajmujący się licencjami, przy założeniu 10 min na licencję, 6 tyś licencji PZJ, będzie zajmował się nimi od 1 stycznia do 31 lipca. Czyli ostatni zawodnicy wykupujący licencję w styczni otrzymają ją na koniec lipca. A to przy założeniu 6 tyś licencji i tylko 10 min na licencję. Ciekawe jak to wyjdzie w praniu ...

Zarząd obwieścił w komunikacie o likwidacji biurokracji. Zobaczmy ...

Likwidacja licencji ogólnopolskiej dzieci i młodzieży to nie likwidacja biurokracji- to jest likwidacja licencji, w tym także przychodów PZJ ...

A jakie to inne uproszczenia w biurokracji wprowadził Zarząd?

Wysyłanie wniosku pocztą elektroniczną - Drogi (naszym składom) Zarządzie! Tak było od lat! Nic nowego ...

Płatność przez sklep internetowy:
a) gdzie tu uproszczenie biurokracji? Co za różnica dla zawodnika - przelew internetowy czy przelew internetowy przez sklep e-commerce? Chyba tylko utrudnienie ...
b) to jest chyba uszczuplenie przychodów PZJ, trzeba będzie teraz płacić prowizję firmie rozliczeniowej realizującej płatności na rzecz Związku ...
c) dla księgowych to utrudnienie, teraz muszą uzgadniać płatności pomniejszone o prowizję z kontami i wpływami do banku, a wcześniej kwoty się równały i uzgadniało się je tylko do wyciągu - wzrost biurokracji ...

Wprowadzenie oświadczenia o posiadaniu badań i ubezpieczenia. Czy jest to zmiana na korzyść Związku? Przecież nie jest to żadne uproszczenie biurokracji a jedynie ominięcie wymogów i rezygnacja z kontroli obowiązków leżących na zawodnikach - oznacza to, że od marca zawodnik będzie mógł startować bez wymaganych badań i bez ubezpieczenia. Czy to jest ta zmiana na lepsze?

Wprowadzono licencję wstępną, tyle, że nie wiemy co to jest, do czego uprawnia, ile kosztuje, i kiedy wejdzie do przepisów PZJ ... No i nie ma nic wspólnego z biurokracją ...

Generalnie klapa jak zwykle ...

sobota, 2 stycznia 2016

Ad vocem pani menedżer paraujeżdżenia

Na swoim FB Natalia Kozłowska opublikowała odpowiedź na mój wpis na blogu. Poniżej krótki komentarz do tej publikacji. Italikiem wypowiedź N.Kozłowskiej.

1.W trakcie Cavaliady w Poznaniu odbyło się spotkanie członków Kadry Narodowej w paraujeżdżeniu, z członkami Zarządu PZJ. Wszyscy zawodnicy KN zostali poinformowani o spotkaniu, jak tylko została wyznaczona data i godzina spotkania, czyli w trakcie zawodów. W Poznaniu odbywał się HPP Para, miałam więc pewność, ze wszyscy zawodnicy będą obecni (oprócz jednego, który prosił o uznanie jego absencji, z ważnych przyczyn osobistych), nie uważam, żebyś miał prawo i podstawę insynuować, że chciałabym aby kogoś zabrakło. Zadbałam i sprawdziłam, że informacja dotarła do wszystkich zawodników.

Z moich informacji intencją było zorganizowanie spotkania z zawodnikami paraujeżdżenia a nie wybranymi zawodnikami KN. Dyskusja o przyszłości dyscypliny dot. całego środowiska, ponieważ choćby finanse historycznie były rozkładane na wszystkich a nie wąską grupkę kadrowiczów. Zresztą jak rozumiem nie była to cała KN, w Poznaniu buło tylko 6 zawodników. Tutaj KN: http://pzj.pl/sites/default/files/plikoteka/KN_paraujezdzenie_I_polrocze_2015.pdf

2. O pomoc w poinformowaniu uczestników spotkania rzeczywiście poprosiłam jedną z zawodniczek, Karolinę Karwowską, która przy okazji zażartowała, że została asystentką trenera. Dla tych, którzy nie złapali żartu, informacja: trener kadry w paraujeżdżeniu nie ma asystenta. Na spotkaniu obecny był nie tylko Nemezjusz Kasztelan, ale także Prezes Szubski oraz członkowie Zarządu PZJ: Wojciech Jachymek i Henryk Święcicki. Pan Nemezjusz Kasztelan, który w ubiegłym roku pełnił funkcję P.O. Menedżera dyscypliny, zachowywał się jak najbardziej „konwencjonalnie”, wyjaśnił zebranym wiele kwestii, a także pytał o ich opinie, w sprawach przyszłych. Niewiele osób wie, że inwestuje również swoje prywatne środki w dyscyplinę, którą bardzo polubił. Sprzeciwiam się więc publicznemu obrażaniu go.

Nie pisałem, że nie było innych członków - pisałem, że byli! W opinii uczestników Nemezjusz Kasztelan się wypowiadał bardzo niemerytorycznie, zachowywał 'nie na miejscu' a co więcej nikt go nie przedstawił. Co do inwestowania prywatnych środków ... Kontrola Rady PZJ już niebawem upubliczni kto jest beneficjentem środków w jakiej wysokości i z jakiego tytułu. Nota bene, warto dowiedzieć się w tym kontekście jakie prywatne środki inwestuje członek zarządu Związku. To powód do dumy!

3. W tym punkcie użyłeś sformułowania: „jeśli plotki są prawdziwe”. Wydaje mi się, że tak wiele nieprawdy pojawia się w Twoich tekstach właśnie dlatego, że plotki są najczęściej nieprawdziwe. 
Ale do rzeczy: podział środków, dokonany w 2015 roku w dyscyplinie paraujeżdżenie, został omówiony w trakcie w/w spotkania. Przedstawię go tu w skrócie: rok 2015 był rokiem przedolimpijskim, czyli rokiem kwalifikacji paraolimpijskich. Tak się składa, że dyscyplina, o której mowa, nie należy do najmocniej rozwiniętych dyscyplin w polskim jeździectwie i w jej historii nie pojawiła się dotąd szansa na uzyskanie kwalifikacji paraolimpijskiej. W tym roku, dzięki wielkiemu talentowi jednej z zawodniczek, jak również dzięki faktowi udostępnienia jej (nieodpłatnie) konia wysokiej klasy, taka szansa się pojawiła. Biorąc pod uwagę fakt, że ewentualna kwalifikacja przesuwa dyscyplinę z pułapu nieznanych i niedocenianych na pułap dyscyplin o pewnym prestiżu i potencjale, a także zmienia jej status w MSiT i daje możliwość osiągnięcia wyższej dotacji, Zarząd PZJ zdecydował się w roku 2015 postawić na zawodniczkę, która ma szansę tego dokonać. 

Proszę o informację kiedy Zarząd taką decyzję podjął. Z moich informacji jest to decyzja Nemezjusza Kasztelana i Natalii Kozłowskiej. Jeśli przeanalizuje się wyniki choćby z MP opisywanej przepaści nie widzę ...

Stąd gros środków przeznaczono na wyjazdy kwalifikacyjne. Oprócz tego drużyna wyjechała na kwalifikacje do ME oraz na same ME. Warto w tym miejscu wspomnieć, że zawodniczka wywiązała się znakomicie z postawionego przed nią zadania: osiągała przez cały sezon rosnące wyniki sportowe, nawiązała rywalizację z utytułowanymi zawodnikami z Zachodu, osiągnęła rekordowe wyniki w ME i w innych zawodach międzynarodowych, na koniec roku uzyskała 58 pozycję w rankingu paraolimpijskim, przy 78 zawodnikach, którzy mają pojechać na tę wielką imprezę. Środków z dotacji nie użyto do opłacania czyichkolwiek treningów z trenerem kadry. Jeśli zaś chodzi o utrzymanie koni, to zawodnicy kadry A (4 osoby) dostali możliwość częściowego finansowania utrzymania koni ze środków innych niż dotacja – jeszcze za poprzedniego Prezesa. Ponieważ ta decyzja okazała się błędem, po dwóch miesiącach została wycofana. Uczestnicy spotkania zostali o tym poinformowani. 

Droga pani menedżer - proszę określić kto i na podstawie jakich kryteriów ocenił, że decyzja była błędna? Dlaczego tylko 4 jeśli w KN A jest 8 par? Czy może zabrakło środków na przeloty, hotele, transporty i kosztem pozostałych kadrowiczów trzeba było te środki znaleźć?

W ośrodku, który prowadzę organizowane są zgrupowania oraz indywidualne długo- i krótko-terminowe treningi zawodników kadry seniorów. Przyjeżdżają tu również konie zawodników kadry na doszkalanie. Z dotacji nie ma żadnych opłat za te treningi. Jeśli nie ma środków dotacyjnych na utrzymanie koni w tych okresach, sama ponoszę te koszty, sponsorując tym samym zawodników. 

Czyli jak rozumiem PZJ finansował pobyt wybranych koni w ośrodku pani menadżer. Myślę, że warto pokazać ile na jakie konie PZJ przeznaczył środki, jakie konie para były w ośrodku nieodpłatnie i kiedy. Jest także trzecia opcja, czy jakieś konie były utrzymywane w ośrodku menedżer przez zawodników za własne środki finansowe?

Wszyscy zawodnicy zostali pisemnie powiadomieni o takiej możliwości (posiadam maile i wiadomości na FB), skorzystali ci, którzy chcieli, ponieważ uważam, ze nie jestem powołana do stosowania przymusu.

Od kiedy PZJ ponosił koszty utrzymywania i jakich koni oraz kiedy dokładnie pozostali zostali powiadomieni o takiej możliwości? Te informacje są kluczowe, może informacja już była kiedy nie było co dzielić?

4. Zawodnikiem, o którym mowa jest Tomasz Zdańkowski, którego trenuję od 4 lat. W trakcie naszej współpracy, Tomasz co roku zdobywał medal MP, został Mistrzem Polski, kilkukrotnie złotym medalistą HPP, uzyskał dwukrotnie kwalifikacje do ME oraz kwalifikację do WEG. Trenerem kadry byłam tylko przez ostatnie pół roku… Wspólnie z Tomaszem i jego klubem postanowiliśmy o zmianie formuły jego treningu, ze względu na ograniczenia, jakie niesie życie i sport. Decyzja nie miała związku z ograniczeniami finansowymi, lecz z ograniczeniami sportowymi i życiowymi. Tomasz wchodzi na nową ścieżkę, na której życzę mu wszelkiego powodzenia. A gwoli ścisłości, koń Tomka, Rimel nie wykonuje pod nim pasaży i piruetów, ale za to wyniki para osiągała dopiero od momentu odpowiedniego ujeżdżeniowego wyszkolenia konia.

Jak rozumiem historia i opinia na ww. temat może wyglądać inaczej z drugiej strony. A efekty odpowiedniego wyszkolenia zawodnik i publiczność widziała na zawodach.

5. Nie wiem, w jakiej gminie mieszkasz, ale twoja gmina musi zdecydowanie dopracować swoją „wieść gminną”. To, co napisałeś jest tak dużą niesprawiedliwością, zarówno w stosunku do mnie, jak i zawodniczki oraz sponsora, że w głowie mi się nie mieści, aby myślący człowiek mógł wypisywać publicznie takie bzdury. Oto bowiem zawodniczka, która za moją namową i z moją pomocą poświęciła ogrom czasu na pozyskanie dla siebie sponsora – organizowała akcje i zbiórki, wysyłała dziesiątki maili, podań, próśb i petycji, formułowała ulotki i informacje prasowe, brała udział w pokazach, prelekcjach i spotkaniach, a nade wszystko stała się atrakcyjna na sponsorskim rynku, ze względu na swój niebagatelny talent jeździecki - w końcu uzyskała kontakt z kilkoma firmami, które chciały wspierać jej starania o Rio, jest przez Ciebie potraktowana niemal jak pasożyt! Usłysz więc proszę: wszystkie kontrakty sponsorskie Karoliny, zawodniczka zawdzięcza wyłącznie swoim staraniom! Nikt się nie zgłosił do PZJ z propozycją sponsorowania innych zawodników, bo to nie sponsorzy starają się o wspieranie zawodników tej dyscypliny, tylko zawodnicy muszą się o to postarać. 

Proszę nie wkładać w moje usta słów, których nie wypowiedziałem i nie napisałem. Jeśli takiego sponsora nie było - to nie było, jednak środowisko 'usłyszało' od osoby zaangażowanej w sprawy para, że sponsor był gotowy wspierać całą KN a w efekcie podjętych działań i komunikacji wspiera jedną osobę i konia pani menadżer. Jak rozumiem zdaniem menadżer para nie jest to prawda.

Dzięki wsparciu, które Karolina wywalczyła, mogła wziąć udział w dwóch ostatnich startach kwalifikacyjnych w ubiegłym roku (ani jedna złotówka nie została wydana na ten cel z budżetu PZJ) i podnieść swoją pozycję w rankingu. To jest niespotykana dotąd sytuacja w polskim parajeździectwie i trzeba mieć nadzieję, że inni zawodnicy pójdą w jej ślady i zechcą dokonać takich samych wysiłków. A Karolinie należą się brawa i słowa podziękowania, że nie bazuje tylko na budżecie PZJ, ale stara się odciążyć ten budżet.

Brawo, gratuluję zaparcia. Warto nadmienić, że osiągnięcia w poszukiwaniu środków nie zmieniają zarzutu środowiska o przejęciu sponsora na wyłączność, jeśli tak było.

6. W tym punkcie insynuacje Twoje są równie bzdurne i w dodatku tym razem śmieszne. Sugerujesz, że mam wpływ na sędziowanie – chyba obrażasz nie tylko mnie, ale i wszystkich sędziów. Fakt - zawodnicy, którzy wygrali MP, wszyscy przygotowywali się w moim ośrodku, bo zdecydowali się korzystać z pomocy, która im została zaoferowana. Zwycięzcy HPP również przygotowywali się pod moim okiem, z wyjątkiem Magdaleny Cycak, która przed HPP była w moim ośrodku tylko tydzień. To jednak nie jest dowód na stronniczość sędziów, tylko na wykonaną pracę szkoleniową. Dodam, że obie główne imprezy sędziowały dwa zupełnie różne składy sędziowskie.

Nigdzie w moim tekście nie pisałem o tych imprezach. Pisałem o sytuacji, w której w zależności od procentów i składu sędziowskiego menedżer para brał lub nie wyniki pod uwagę w ocenie potencjału zawodnika. Było to wybiórcze i mało przejrzyste.

7. Ten punkt to kolejny zestaw kłamstw. Po pierwsze w ubiegłym roku nie byłam menedżerem komisji paraujeżdżenia, a trenerem kadry i jako trener kadry miałam obowiązek przedstawić Zarządowi propozycje zmian w regulaminach, które uważam za słuszne. 

W swoim tekście piszę menedżer/trener ponieważ te role były pełnione kolejno lub teraz łącznie.

W lipcu ubiegłego roku przedstawiłam P.O. Menedżera nowy Regulamin Powoływania Par do Kadry Narodowej. We wrześniu dopracowałam ów regulamin i uzyskał on akceptację Zarządu. Od tego czasu podejmowałam liczne starania, również na piśmie, aby regulamin ukazał się na stronie PZJ. Z nieznanych przyczyn nie ukazał się – być może został odłożony na bok, wśród innych ważnych spraw, a może ktoś zapomniał, zachorował, nie wiem – dość, że nie było w tym już mojej winy. 
Na spotkaniu z zawodnikami kadry w Poznaniu ta kwestia była poruszona i P.O. Menedżera przeprosił zawodników za to niedopatrzenie, a także obiecał, że zostaną powołani do KN według zasad dotychczas obowiązujących. Gdzie dostrzegasz „samowolną próbę zmiany zasad kwalifikacji”? Żeby pisać o czymś rzetelnie, trzeba przede wszystkim sprawdzić, ale trzeba też chcieć być obiektywnym, a nie próbować „wypłynąć” na oczernianiu innych osób.

Szanowna pani menedżer, zarząd w 2015 roku nie podejmował żadnej takiej uchwały. Po szczegóły odsyłam to protokołów zarządu PZJ. Zmiana taka była samowolną próbą zainteresowanych i prezes Szubski wyraźnie dał do zrozumienia, że takich zmian nie będzie dokonywanych więcej w kuluarach. Zaręczam - ja sprawdziłem protokoły posiedzeń, pani nie. A Nemezjusz Kasztelan jako odpowiedzialny z ramienia zarządu za para po prostu krył państwa samowolkę.

Gwoli zakończenia: nikt z utytułowanych zawodników nie zrezygnował z uprawiania jeździectwa, a wręcz przeciwnie, większość zawodników kadry zyskała nową motywację i nowe możliwości. Do kadry nie weszła jedna zawodniczka, dla której bariera 60%, uznana w regulaminie (tym dawnym) była nie do pokonania. Weszła za to do kadry inna zawodniczka, która w niej debiutuje. 

Kto wszedł do KN nie ma związku z tym kto zrezygnował. Zresztą logiczne jest, że jak ktoś rezygnuje to ktoś jest dokoptowywany. Jeśli ja mam w mailu informację, że ktoś zrezygnował lub że to planuje, to znaczy że tak jest. Zresztą ciekawe, z jednej strony do KN wchodzą osoby nie spełniające niskiego progu a z drugiej strony menadżer i trener chcą podnieść ten próg ...

W styczniu inny debiutant uda się na zawody międzynarodowe, ponieważ jest dobrze przygotowany (również przeze mnie) – już jest zgłoszony. 

Czy starty kontrolne potwierdzają to przygotowanie czy jest to opinia pani menadżer? Czy osoby, które mają lepsze wyniki od debiutanta też pojadą na te zawody?

Szanowna pani menedżer,

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Środowisko docenia wyniki, zaangażowanie i zapał. Niestety nie docenia dwóch aspektów:
a) samowoli i łamania przepisów
b) braku jasnych zasad i przejrzystości finansowej

Mówiąc inaczej - czy warto było latać samolotami na zawody a potem szukać pieniędzy na starty? Może warto było posłuchać i nie szastać pieniędzmi?

Skandal na MP w paraujeżdżeniu?

Po pierwszych publikacjach dot. paraujeżdżenia moja skrzynka zapełniła się wiadomościami od osób, które chcą się podzielić nieprawidłowościami. Jest tego dużo. Na początek wybrałem tę najbardziej moim zdaniem symptomatyczną.

W sierpniu 2015 w Bogusławicach odbyły się MP w paraujeżdżeniu. Jak wynika z informacji potwierdzonych u wielu osób rozegrane były one przy licznych mniejszych lub większych naruszeniach przepisów. Jednak najpoważniejsze z nich stawiają pod znakiem zapytania złoty medal ...

W kategorii III, Senior A, złoty medal zdobyła Karolina Karwowska na Emolu. Różnica pomiędzy zawodniczką a wicemistrzem Karolem Jędrzejczykiem wyniosła tylko 1,18%, drugim wicemistrzem Tomaszem Zdańkowskim tylko 3,9%.

Zwycięzki koń Emol należy do pani menadżer dyscypliny para - Natalii Kozłowskiej. Jak widzieli pozostali zawodnicy koń ten był szkolony przez właścicielkę i menadżerkę dyscypliny w czasie zawodów. Było to drugiego dnia zawodów przed przeglądem a zgodnie z przepisami konie kategorii III i IV nie mogą w żadnym razie być szkolone przez nikogo poza zawodnikiem od momentu przyjazdu na teren zawodów. Niestety tegoż naruszenia nie mogli dojrzeć komisarze, ponieważ dojechali oni dopiero trzeciego dnia zawodów.

Informację powyższe potwierdzili mi liczni obserwatorzy i sama Natalia Kozłowska. Zdaniem pani menadżer/trener dyscypliny para przepisy nie pozwalają na szkolenie koni przez trenera dopiero po przeglądzie koni. Niestety, tu się myli, odsyłam do przepisów para, Przepisów ogólnych PZJ i międzynarodowych przepisów para FEI (art 8422, pkt 8.3).

Co to oznacza?
1. zawodniczka na Emol miała bezprawnie szkolonego konia, jest to sprzeczne z przepisami i zasadami fair play
2. pani menadżer/trener dyscypliny albo nie zna przepisów albo ma elastyczny system wartości
3. organizatorzy naruszyli zasady organizacji i rozgrywania MP poprzez niezapewnienie obowiązkowej obsługi komisarzy mających czuwać nad regulaminowym przebiegiem rywalizacji sportowej

Podsumowując:
A. Za nieznajomość przepisów i naruszenie zasad fair play należy ukarać panią menadżer, zająć się tym powinien Rzecznik dyscypliny PZJ
B. Zawodniczka na Emolu miała nieuzasadnioną przewagę nad pozostałymi zawodnikami, a wobec znikomej różnicy pomiędzy medalowymi miejscami należy rozważyć eliminację zawodniczki i ponowne rozdanie medali

Tyle teorii i fair play.
A znając obecny Zarząd i Rzecznika PZJ dalej nie stanie się nic ...

SUPLEMENT
Już po publikacji otrzymałem informację od zawodników startujących na MP, że pani menadżer dosiadała także Emola tuż przed startem zawodniczki. Widzieli to komisarz, klasyfikator, zawodnicy. Nikt z osób oficjalnych nie zareagował. Jeśli to prawda to uważam to za skandal do kwadratu ...

środa, 30 grudnia 2015

O nowym starym parajeździectwie ...

O paraujeżdżeniu pisałem już w przeszłości. Jaki był efekt? Ano taki, że Natalia się na mnie obraziła, a Zarząd PZJ ponownie wybrał ją, tym razem na menadżerkę tej dyscypliny (wcześniej była treneram, pytanie czy teraz jest i jednym i drugim.) Przypomnijmy co napisałem:

5 czerwca:
W paraujeżdżeniu nie dzieje się dobrze. Wiemy o tym nie od dzisiaj. Jednak szczegóły całej sytuacji są bardzo niepokojące. Oto podsumowanie w żołnierskich słowach:


1. O wyborze na menadżera osoby nieznanej już napisano wiele, pomińmy szczegóły milczeniem

2. Po wyborze na trenera KN N.Kozłowskiej rozgorzała burza, ponieważ Natalia: 
 - nie spełniła wymogów stawianych w konkursie trenerowi KN
 - ma konflikt interesów (własny koń i zawodnicy trenowani przez nią są w KN, stoją w jej ośrodku)
Oznacza to, że trener KN będzie za pieniądze PZJ trenować własnych zawodników i własnego konia we własnym ośrodku.

3. Zarząd nikogo nie wysłał na forum parajeździeckie w Essen.

4. Zawodnicy KN wysłali oficjalny list do menadżera, Biura i Zarządu PZJ z zapytaniem dotyczącym pytania o skład komisji, plan działania na 2015, sytuację finansową, sposób kwalifikacji do reprezentacji - brak odpowiedzi.

5. KN została wybrana w kuluarowych rozmowach. Zainteresowani wiedzieli o tym długo przed ogłoszeniem KN i np nie podpisali listu do PZJ. W zeszłych latach KN była wyłaniana na podstawie startów kontrolnych zgodnie z zasadami sztuki.

6. Brak jest jakiejkolwiek aktywności w zarządzaniu dyscyplinami parajeździeckimi ze strony PZJ i menadżera.

7. Sposób podziału pieniędzy z dotacji Ministerstwa pomiędzy zawodników jest skandaliczny i świadczy o kompletnym braku zrozumienia specyfiki paraujeżdżenia. 


22 czerwca:
Jak wiemy, paraujeżdżenie od lat dysponowało znacznymi środami finansowymi. Były one dzielone pomiędzy zawodników KN oraz pomiędzy pozostałych zawodników wspomagając ich przygotowania i starty.

Aktualnie mamy nową KN, menadżera i trener KN.

W efekcie zawodnicy spoza KN nie są informowani o niczym, nie są zapraszani na zawody.

Za to w ten weekend, w tajemnicy przed środowiskiem, na międzynarodowe zawody pojechała tylko jedna zawodniczka - zawodniczka trenująca na koniu pani trener KN. Za pieniądze z dotacji Ministerialnej miała opłacony profesjonalny transport koniowozem, hotel, pełne wyżywienie, a nawet dodatkowy boks na pakę zawodniczki! A zawodniczka i pani trener poleciały na zawody samolotem (koniowóz jechał na pusto).

Nikt inny nie wiedział o możliwości wyjazdu. Bo po co dzielić pieniądze na wielu zawodników?

Tak się kończy gospodarzenie ograniczonymi środkami w wypadku konfliktu interesów ...

A co mam aktualnie do napisania?

1. Na Cavaliadzie odbyło się spontaniczne spotkanie paraujeżdżenia z Zarządem. Oficjalnej informacji o spotkaniu środowiska nie było, czyżby chodziło o to, żeby na spotkaniu były tylko właściwe osoby?

2. Na spotkanie (współ?)zapraszała trener/menadżer Natalia Kozłowska, wspiera ją Karolina Karwowska, zawodniczka para trenująca w ośrodku i pod okiem pani menadżer, na jej koniu, w opinii środowiska pełniąca rolę asystentki menadżer. Na spotkaniu był także Nemezjusz Kasztelan, odpowiedzialny za para, który pozostawił po sobie tylko zdziwienie (kto to jest?) i niesmak po swoim niekonwencjonalnym zachowaniu.

3. Środki dotacyjne są rozdzielane według uznania pani menadżer bez jakiejkolwiek transparencji, nie mówiąc o sprawiedliwości. Część zawodników dostaje wsparcie na starty, utrzymanie koni, sprzęt, pozostali nawet nie wiedzą, że takie środki są! A jeśli plotki są prawdziwe: pani menadżer ze środków dotacyjnych płaci samej sobie za trenowanie koni i zawodników, za utrzymanie trenowanych koni w swoim ośrodku. W jej własnym ośrodku są organizowane zgrupowania treningowe.

4. Kto nie jest z nami jest przeciwko nam - zawodnik, który już nie jest dotowany i nie stać go na opłacanie wszystkiego z własnych środków zdecydował się zabrać konia z ośrodka pani trener, w efekcie nie jeździ na zawody, nie jest brany pod uwagę do reprezentacji, etc. A nie jest już wspierany finansowo bo aktualnym pupilkiem pani menedżer jest zawodniczka jeżdżąca na koniu pani trener! Zresztą po co płacić za trenowanie z własnych środków konia w piafach i pasażach, jeśli konkursy są na poziomie N? Efekt jest taki, że koń na zawodach zamiast wolty próbuje pasażować czy robić piruety w galopie ...

5. Jak głosi wieść gminna do PZJ zgłosił się ponoć sponsor zainteresowany wsparciem para. Efekt jest taki, że kontakt przejęty został przez panią menedżer i sponsoring idzie w kierunku jednej pary, i jednego ośrodka ... Pytanie czy to prawda?

6. Z analiz dyskusji kuluarowych jasno wynika, że sędziowie powinni sędziować zgodnie z oczekiwaniami pani menadżer. Jeśli zawodnicy pani menadżer mają słabe noty to się okazuje, że sędziowie się nie nadają do sędziowania para a zawody nie służą sprawdzeniu formy zawodników, podobnie wygląda sytuacja gdy 'obcy' zawodnik wykręci świetny wynik nie po myśli pani menadżer ...

7. Pani menadżer samowolnie chciała zmienić zasady kwalifikacji do KN. Na szczęście po proteście zawodników prezes Szubski stanął w obronie przepisów i będą one obowiązywać bez zmian w 2016.

W tym roku na MP w para nie wystartowało 14 par, które startowały rok wcześniej. Pewnie przyczyną jest powyższa patologia. A czy ktoś w PZJ wie dlaczego nie startują? Czy ktoś wie co one robią? Z rozmów słyszę, że wobec powyższych patologii część utytułowanych zawodników zrezygnowała ze startów, inni to aktualnie rozważają. Czy ktoś w PZJ się obudzi?

czwartek, 17 grudnia 2015

O dwa CDI mniej czyli znowu o niekompetencji w PZJ ...

Na stronie komisji ujeżdżenia PZJ pojawił się następujący komunikat:




Czytamy: Z przykrością informujemy, iż lutowe CDI w Zakrzowie nie odbędą się. Organizator wycofał się przedstawiając następującą argumentację: "Po przeprowadzeniu całej tury rozmów dot. organizacji w lutym 2016 roku zawodów CDI w Ujeżdzeniu w obiektach GOSiR w Zakrzowie, nie udało się dojść do porozumienia z LKJ Lewada, który w terminie do 31.03. 2016 roku wynajmuje odpłatnie dużą stajnię ( 54 boksy ) oraz ujeżdżalnię i rozprężalnię.Mając jedynie możliwości na korzystanie w tym terminie z w/w obiektów w sposób ograniczony ( hale zgodnie z grafikiem i mała stajnia - 12 boksów ) zmuszeni jesteśmy zrezygnować z organizacji w/w imprezy."

Na tejże stronie czytaliśmy na początku października:




Zatem podsumujmy co się stało w ciągu trzech miesięcy:
  1. W październiku komisja pyszni się, że zgłosiła zawody do FEI - tyle, że to żadna zasługa, żaden wysiłek. Trud to zrobienie zawodów a nie wysłanie formularza emailem. 
  2. Teraz komisja informuje, że organizator z winy strony trzeciej nie może zorganizować zawodów.
  3. Czyli jak rozumiem organizator wystąpił o organizację zawodów nie wiedząc, czy ma możliwość zorganizowania zawodów.
  4. Czyli PZJ wysłał zgłoszenie dwóch zawodów CDI do FEI  bez umowy z organizatorem? Czy to zgodne z przepisami PZJ? 
  5. Czyli komisja ujeżdżenia założyła, że instytucja, która nigdy nie organizowała nawet zawodów towarzyskich, zorganizuje CDI?
Przecież to jest nieprawdopodobna amatorszczyzna!

A może było jeszcze inaczej?

A. Ośrodek w Zakrzowie miesiąc wcześniej podpisał przy współpracy z MSiT umowę z LKJ Zakrzów na dzierżawę ośrodka, takie umowy były podpisywane co roku i prezes powinien o tym pomyśleć zanim na cokolwiek się zgodził i do czegokolwiek zobowiązał wobec PZJ.

B. Ośrodek w Zakrzowie nie ma niezbędnego zaplecza do organizacji zawodów (przeszkody, szranki, pracownicy, pasza, sprzęt zmechanizowany), o czym nie ma pojęcia kierownictwo ośrodka bo się na tym nie zna.

C. Od powstania ośrodka w Zakrzowie wiadomo, że zimą przy dużych mrozach nie da się jeździć na hali ponieważ zamarza, dlatego CDI organizowane w przeszłości były wiosną, pracownicy ośrodka o tym wiedzą, czemu kierownictwo od nich się tego nie dowiedziało?

D. Ośrodek nie wystąpił do PZJ i nie podpisał umowy na organizację CDI i wszystko było inicjatywą komisji ujeżdżenia - jedna z członkiń komisji ujeżdżenia (o ile wiem bez konsultacji z resztą członków) namówiła tak niezorientowane kierownictwo ośrodka do organizacji dwóch CDI.

E. Członkini komisji ujeżdżenia chciała zorganizować CDI w lutym 2016 aby umożliwić polskim zawodnikom zdobycie potencjalnej kwalifikacji olimpijskiej - tyle, że tych zawodników w sumie nie ma - Beata Stremler ma gdzie wystartować na miejscu w Niemczech i nie musi jechać 1000km do Zakrzowa w środku zimy. Zatem ośrodek miał zorganizować dwa CDI tylko dla Katarzyny Milczarek aby mogła spróbować zrobić minimum olimpijskie. Innego uzasadnienia dla próby organizacji zawodów w środku zimy, w konflikcie z terminami zawodów kalendarza PZJ nikt w biurze PZJ nie zna i w sumie nawet tego rozumie.

F. Ośrodek w Zakrzowie nie mając doświadczenia dał się 'wypuścić w maliny' komisji ujeżdżenia. Prezes nie sprawdził, czy ma prawne, techniczne i pogodowe możliwości organizacji CDI,natomiast uległ namowom i ochoczo zgodził się na z góry skazane na porażkę przedsięwzięcie.

G. Ośrodek w Zakrzowie spróbował rozpocząć przygotowania i okazało się, że zawodów nie byłoby komu sędziować! Tak, kompletowanie sędziów na CDI trzeba rozpocząć co najmniej pół roku przed zawodami a nie kilka tygodni przed w sezonie przedolimpijskim. 

H. Co w całym komunikacie najważniejsze, o ile nie zostałem źle poinformowany, LKJ Lewada byłaby skłonna udostępnić ośrodek na CDI, a zawodnicy Lewady chętnie wystartowaliby w CDI u siebie w domu. Natomiast LKJ Lewada Zakrzów odmówiła wzięcia na siebie odpowiedzialności za organizowanie zawodów!

Dlaczego PZJ opublikował taki nieprawdziwy komunikat? PZJ i kierownictwu ośrodka zabrakło odwagi do przyznania się, że nie podołają organizacji CDI zimą ryzykując przyjazd zawodników z pół Europy do zamarzniętej hali. Najlepiej niekompetencję PZJ i ośrodka w Zakrzowie zrzucić na LKJ Lewada. A jak wiemy konflikt na linii komisja ujeżdżenia - LKJ Lewada Zakrzów znalazł się na wokandzie dwóch sądów. Dziwię się, że Zarząd pozwala na dalszą eskalację i wprowadzanie środowiska w błąd, a także ośmieszanie PZJ na forum FEI.

Czyli wstyd i demagogi ze strony PZJ ciąg dalszy ...





poniedziałek, 14 grudnia 2015

Holenderski przykład prywaty w ujeżdżeniu

Jak czytamy Holendrzy naciskają FEI aby znieść powitanie w programach. W samej Holandii od 1 kwietnia w klasach do klasy C włącznie będzie powitania sędziów:


Dlaczego taka decyzja? Skąd presja na FEI?
Ile razy widzieliśmy zawodników z Niderlandów kłaniających się w kłusie? Ile razy na zawodach na oczach milionów konie KWPN piafowały w czasie zatrzymania?

Co będzie dalej? Czy zamiast wyciągniętego kłusa niedługo będzie 'kłus holenderski'?

wtorek, 1 grudnia 2015

O blamażu komisji statutowej PZJ


Na stronie PZJ.pl opublikowany został komunikat komisji statutowej dot. uzasadnienia odstąpienia od zmian lub ich przyjęciu w proponowanej wersji Statutu Związku. Poniżej kilka komentarzy do wyników pracy komisji. Podsumowując komisja najwyraźniej nie odrobiła zadania domowego - w wielu miejscach komisja zajmuje stanowisko niczym nie poparte, sprzeczne choćby z praktyką stosowaną i usankcjonowaną statutami innych bardziej dojrzałych związków sportowych. I tak:
1.      „Komisja wyjaśnia , że wojewódzkie związki jeździeckie są osobnymi podmiotami i samodzielnie ustalają sposób wyłaniania delegatów na swój zajazd , swoich władz i jednego delegata na walny zjazd PZJ .”
a.       Delegaci są elementem ustroju Związku i od strony prawnej nic nie stoi na przeszkodzie w ustaleniu statutowym sposobu wybierania delegatów przez WZJ
b.      Statuty wielu związków sportowych ustalają sposób i tryb wyboru, kryteria, atrybuty delegatów WZJ co stoi w sprzeczności z konstatacją komisji ...
2.      „Komisja się widzi możliwości narzucenia limitów delegatów z poszczególnych grup ( zawodnicy, sędziowie, gospodarze toru itp. ) . Nie można tego skoordynować w skali krajowej  Uznaliśmy zatem, że delegaci na  swoich okręgowych zajazdach są w tej sprawie niezależni . Zasady wyborów delegatów na zjazd PZJ muszą być identyczne we wszystkich WZJ .”
a.       Statuty wielu związków ustalają sposób i tryb wyboru, kryteria oraz atrybuty delegatów klubów, grup branżowych, etc. co stoi w sprzeczności z konstatacją komisji ...
b.      „Uznaliśmy zatem, że delegaci na  swoich okręgowych zajazdach są w tej sprawie niezależni” - o co chodzi? Delegaci są niezależni w sprawie wybrania samych siebie?
c.       „Zasady wyborów delegatów na zjazd PZJ muszą być identyczne we wszystkich WZJ” – przecież ten punkt dotyczy wyboru nie w WZJ ale z grup branżowych ... To jakiś absurd ...
3.      „Komisja nie widzi też możliwości wprowadzenia do statutu zapisu o wyborach na konkretne stanowisko w zarządzie bo musiałoby się to wiązać z określeniem w statucie określonego ilościowo i funkcyjnie składu zarządu . W naszej opinii możliwe jest umieszczenie takiego rozwiązania w ordynacji wyborczej zatwierdzanej przez delegatów na zjeździe wyborczym.”
a.       Komisja nie widzi możliwości wprowadzenia do statutu ponieważ musiałaby określić w statucie? Nie możemy wpisać bo musielibyśmy wpisać? O co chodzi? Czy ktoś chce nas potraktować jak idiotów?
b.      Statuty wielu związków ustalają skład ilościowy i jakościowy zarządu związku, nadają nazwy członkom zarządu i przypisują im odpowiedzialność –czy PZJ jest jakimś innym bytem, i z tego powodu nie może być jak inny związek?
c.       Wpisanie do ordynacji a nie do statutu nie ma w sobie żadnej różnicy z punktu widzenia skuteczności i złożoności – jeśli Zjazd wybierze kogoś na członka zarządu ds. sportowych jest to tożsame z wpisaniem tego do statutu – czyli o co chodzi? O odwlekanie?
4.      „Komisja  uznała za zasadne rozszerzenie liczby członków zarządu do maksymalnie 7 osób.”
a.       Zarząd wiekszy ale dalej bez określenia kto za co odpowiada?
5.      „Komisja przeredaguje część dotyczącą rzecznika i sądu dyscyplinarnego w związku z wprowadzeniem możliwości odwołań do sądu przy PKOL. Wprowadzi też ograniczenie co do długości zawieszenia zawodnika/innej osoby”
a.       A co z nadzorem nad rzecznikiem? Czy będzie w końcu nadzór sądu nad kompletnie bezkarnym do tej pory rzecznikiem?
b.      W statutach innych związków jasno się wskazuje dwuinstancyjność i nadzór II instancji nad organami dyscyplinarnymi I instancji ...
Komisja nie odniosła się w ogóle do podstawowych zastrzeżeń merytorycznych zapisów np dot. znaczenia licencji w statucie, różnic w zgłaszaniu kandydatów na prezesa i członków zarządu, o kompetencjach merytorycznych osób kandydujących do komisji rewizyjnej, liczby kadencji innych organów PZJ, i najważniejszego dot. wykreślenia wojewódzkich związków i odniesienia się do podziału administracyjnego kraju.