środa, 8 stycznia 2014

Jak można stworzyć klasyczną szkołę jazdy i pracy z koniem, czyli jestem w szoku, wstrząśnięty niezmieszany …


W ostatnim czasie poświęciłem trochę czasu na przeczesywanie źródeł historycznych dot. genezy nowożytnych metod jeździeckich. Ponieważ większość źródeł jest trudno lub niedostępna w Polsce, wujek Google okazał się niezastąpiony. Jak wiadomo z praktyki, zapytania zwracają tysiące linków, te o klasyczne szkoły i metody zwracają odnośniki do instytutów i szkół jazdy, powołujących się na klasyczne metody ujeżdżeniowe. Myślałem, ot, czysty marketing. Ale po bliższym zapoznaniu się z treścią stron www oraz zapisów na facebooku ‘nóż się w kieszeni otworzył’. Moje wzburzone emocje sięgnęły szczytu, kiedy się zaangażowałem i próbowałem przekonać ‘wyznawców’ szkoły Nuno Oliviery działających na facebooku, że pisząc o swoim guru są w błędzie. Nawet wysłane im filmy z youtube, które ewidentnie dowodziły, że przypisują mistrzowi cechy, których jego jeździectwo nie posiadało, nie były ich w stanie przekonać. A starsza pani (twierdziła, że Nuno ją uczył, i że jeździła na jego koniach) stwierdziła, że należy oddzielić jego wczesne jeździectwo od wybitnych metod jeździeckich, które propagował w podeszłym wieku, choć ich nigdy wcześniej nie zastosował (czy kogoś wam to nie przypomina?)
Jednak mojego wzburzenia dopełnił artykuł w poczytnym miesięczniku jeździeckim, w którym przeczytałem o nowej metodzie, która choć stworzona 30 lat temu, jest klasyczna (sic!) W artykule czytamy, że autor metody będąc młodym chłopcem nie był delikatnym jeźdźcem, trenował siłowymi metodami. Pewnego dnia nastąpił przełom moralny autora metody - autor spostrzegł, że jego koń jest smutny i przygaszony. Autor zamyślił się i zrozumiał, że musi coś w swojej jeździe zmienić. I zamiast udać się do szkoły i nauczyć jeździectwa niesiłowego wymyślił swoją własną metodę, a potem napisał książkę (czujecie?). Aby nadać książce i metodzie wiarygodności autor powołał się na dokonania Pluvinela, Guerniere’a, Lorke (na szczęście nie powoływał się na Ksenofonta, bo trzeba byłoby jeździć boso i bez siodeł !)

Zgodnie z artykułem, stosując opracowaną metodę należy wykorzystywać tylko opisane pomoce materialne (np. lonża nie może być z dowolnego materiału, munsztuk i kawecan własnej konstrukcji), określone są terminy wprowadzania nowych ćwiczeń i przestrzegać należy jasnych zakazów (np. wypinacze muszą być zapięte ale zupełnie luźne, lonżowanie odbywa się tylko na kawecanie, praca w ręku nie na wędzidle, itp.) Generalnie – rewolucja! Dzięki stosowaniu tej metody konie w okresie kilku lat są wytrenowane w elementach Grand Prix (czemu nie w szkole nad ziemią jak trenowali konie mistrzowie, na których się powołał autor?), mogą startować w sporcie a jeden nawet startował na Olimpiadzie. Konie są szczęśliwe, ‘niesłychanie’ skupione, wysportowane, posłuszne, etc. I każdy może na nich jeździć bo "koni trenowanych tą metodą nie da się zepsuć!” (cytat). Autorka nie wyjaśnia, że konie trenowane nie tylko tymi metodami mogą osiągnąć poziom olimpijski, spokój, szczęście i skupienie, ale to pomińmy.
Powyższy opis jest identyczny z setkami tego typu metod, szkół, technik jeździeckich, na które natkniemy się w internecie. Wszystkie je można opisać w następujący sposób:

1.       Nasz pierwszy kontakt z metodą klasyczną daje adeptowi odczucie odkrycia nowego świata jeździeckiego, klasyczna metoda jeździecka jest prosta i wyjaśnia każdy problem jeździecki, w stosowaniu metody klasycznej adept znajdzie wszystko, czego do tej pory szukał próbując rozwiązać swoje problemy jeździeckie, a konie same się robią, stają się grzeczne i potulne jak baranki

2.       Klasyczna metoda jeździecka ma mistrza, który ją stworzył na skutek przełomu w swoim życiu, guru jeździectwa klasycznego zna wszystkie odpowiedzi na nurtujące nas pytania, wyszkolił nauczycieli niższego szczebla wtajemniczenia, którzy się od mistrza uczą i przekazują wiedzę innym adeptom

3.       Mistrz połączył w jedną całość wiedzę innych wielkich mistrzów jeździeckich z przeszłości, nawet jeśli ich nie znał, nawet jeśli ich metody są wzajemnie sprzeczne i wykluczające się

4.       Jeździectwo modernistyczne jest w tarapatach, metoda klasyczna uchroni jeździectwo przed upadkiem a trenowane konie przed cierpieniem, ponieważ tylko klasyczne jeździectwo wie jak stosować munsztuk, wędzidło, bat i ostrogi nie sprawiając koniowi dyskomfortu

5.       Metoda klasyczna odrzuca inne techniki, pomoce i szkoły, jedynie metoda klasyczna jest właściwa dla prawdziwego jeździectwa oraz szczęścia koni

6.       Metoda klasyczna jest klasyczna więc nie musi być poddawana analizie czysto logicznej i naukowej

7.       Klasycy nie startują w zawodach ponieważ modernistyczni sędziowie nie docenią wyników pracy, poddadzą je bezzasadnej krytyce, co jest dowodem ich zaślepienia, braku woli zrozumienia i przyznania słuszność klasycznej drogi jeździeckiej

8.       Stosujący klasyczną metodę jeździecką i ich szczęśliwe konie stanowią wielką rodzinę, kontakty klasyków z modernistami ograniczają się do minimum, ponieważ utrudniają spokojny rozwój umiejętności klasycznych jeźdźców i koni

9.       Klasyczni jeźdźcy stosują inne siodła, kiełzna, ubiór, ściśle przestrzegają kolejności i sposobów trenowania, nie uznają eksperymentów, ponieważ rodzą one negatywne skutki dla konia i sprowadzają ich z jedynej słusznej drogi na manowce

10.   Trening klasyczny spowoduje, iż koń będzie nie tylko szczęśliwy ale także będzie prawidłowo wykonywał wszelkie ćwiczenia, uniknie się w ten sposób zmuszenia koni do „machania przodem i nie pracowania zadnimi kończynami”

11.   Jeśli trening klasyczny nie rozwiązuje problemów jeźdźca i konia, np. koń zarówno „nie macha przodem jak i nie pracuje zadem”, wynika to z małego zaangażowania jeźdźca lub pośpiechu – powinien się bardziej przyłożyć lub poświęcić więcej czasu na długotrwały trening

12.   Jeśli długotrwały trening nie przynosi wyników to adept szkolenia klasycznego powinien pamiętać, że rezultaty treningu klasycznego nie mają znaczenia, najważniejsze jest samopoczucie konia i przeżycia duchowe czerpane z osiągniętej wspólnoty z koniem, doznanie szczęścia, jakie oferuje sam trening ze szczęśliwym zwierzęciem

Powyższe zdania są prawdziwe także do naturalsów wszelkiej maści i chorych na heuszmaniozę. Co bardziej niepokojące, opis niemalże idealnie pasuje, o zgrozo (!), do kryteriów podanych w ‘teście dominikańskim’ pozwalającym odróżnić grupę pasjonatów od SEKTY. Jedyne kryterium, którego nie spełniają jeździeckie szkoły klasyczne to wymóg stosowania wyrafinowanych praktyk seksualnych (oddanie majątku w postaci słono opłacanych lekcji już jest) ale może kiedyś i takie szkoły powstaną (sic!)

W Niemczech wychodzi kilka nowych periodyków, które na swoich łamach potrafią łączyć obok siebie jeździectwo barokowe na ostrym munsztuku, jeździectwo klasyczne, dżygitówkę mongolską na luźnej wodzy, west, naturalsów i jeździectwo bezwędzidłowo-bezsiodłowe. Dlaczego tak się dzieje nie tylko w Polce, ale także w krajach o silnych systemach szkolenia jeździeckiego? Bo klient nasz pan, bo nie każdy da radę, bo ile pyskatych nastolatek tyle prawd objawionych o roll-kurze. I w sumie tak długo jak takie sekty wyciągają pieniądze od adeptów klasyki i nie ryzykują ich zdrowia oraz dobrostanu zwierząt – cieszmy się. Lepiej tak niż patent między zębami i bat w ręku …

środa, 18 grudnia 2013

Rekord Świata GP Free Style pary Valegro-Dujardin

Tak jak napisałem na FB - myślę, że albo Świat zwariował albo ja jestem ślepy.

Oglądałem Valegro i nie rozumiem co się stało! Dla pewności ponownie obejrzałem przejazdy pary Valegro-Dujardin z Olimpiady a potem z Olimpii. Następnie z Olimpii i znowu z Olimpiady. Starałem się porównać ilość błędów i jakość ćwiczeń.

Po przeglądzie nagrań dochodzę do wniosku, że w sumie nic nadzwyczajnego na czworoboku się nie stało, choć zdaniem kilku sędziów wielogwiazdkowych coś się jednak stało! Dali temu wyraz w nowym najwyższym wyniku jaki zanotowały annały sportu. Zreszą wystarczy porównać dwa przejazdy dzień po dniu (GP i Free Style). Zobaczmy co się stało:

                                                        GP*       GPFS
1. Stęp zebrany                               8,2        8,2      =
2. Stęp wyciągnięty                         7,6        7,8      wzrost
3. Ciągi kłus zebrany                       8,85      9,65    wzrost
4. Kłus wyciągnięty                         8,75      9,5      wzrost
5. Ciągi galop                                   8,7        8,75    =
6. Galop wyciągnięty                       8,4         8,9      wzrost
7. Zmiany co 2                                 8,8         9,8    wzrost
8. Zmiany co tempo                         9,1         8,9   spadek
9. Pasaż                                           8,56       9,2   wzrost
10. Piaf                                            8,56       9,7  wzrost
11. PrzejściapPiaf/pasaż                   8,75      9,8   wzrost
12. Wjazd i zatrzymanie                   8,1        8,8   wzrost
13. Piruety w galopie                        9,2        9,25  =
14. Rytm, energia elestyczność         8,53      9,3   wzrost
15. Harmonia                                    9,2        10   wzrost
Średnia                                              8,62     9,17

 * dla GP dla podwójnych lub złożonych ocen liczona jako średnia

W GP są przejścia, które nie są oceniane w Kur co znacznie obniża ocenę, stąd procent Kur będzie wyższy. Ale w powyższej analizie oceny za przejścia są usunięte. Zatem czy rzeczywiście poszczególne ruchy para Dujardin-Valegro lepiej wykonała dzień po GP?

1. Ciągi w kłusie i kłus wyciągnięty
Nie widzę żadnych powodów, dla których możnaby podnieść ocenę o cały punkt. W obu startach Valegro wykonał ćwiczenia na identycznym poziomie.

2. Pasaż
W GP koń wyraźnie był nierówny przodem i zadem. Bardzo nierówny ... W Kur mniej ale także ... Wydaje się, że pomimo nierówności jakość pasaży była pierwszego dnia nieco wyższa. Sędziowie widzieli inaczej.

3. Piaf
W obu konkursach Valegro w czasie piafów 'podróżował' 2m lub więcej. Przepis zezzwala na 1m. Nie wiem czemu sędziowie tego nie widzą, nie chcą?

4. Przejścia piaf/pasaż
Moim zdaniem identycznej jakości ze wskazaniem na GP czyli odwrotnie niż sędziowie ...

5. Wjazd i zatrzymanie
No tak, niemalże idealne zatrzymanie w GP a w Kur jakieś 2 sekundy po muzyce i bez rewelacji. Oceny dokładnie odwrotne ...

6. Piruety w galopie
W obu programach ocenione tak samo wysoko - podobnie jak w wypadku pasażu, sędziowie chyba nie chcą zobaczyć, że piruety są około 1,2-1,6m duże. Czyli 'znacznie bardzo o wiele' za duże ... Jak u młodziaka w Inter I.

7. Zmiany co 2 tempa
Nie wiem co sędziowie widzieli w GP, a czego nie zobaczyli w Kur - oba ćwiczenia puszczone równocześnie wyglądają niemalże identyczne ...

7. Rytm, energia elestyczność i Harmonia
Uwaga - to moje subiektywne odczucie - ja nie wiem czyj przejazd sędziowie oceniali. W żadnym z wymiarów oceny nie widać jakiejkolwiek różnicy w czasie przejazdów. Koń i amazonka dzień po dniu prezentowali tę samą formę!

8. Interpretacja i muzyka - 5x10pkt.! Kompletnie niezrozumiałe stanowisko sędziów ...

Podsumowując - analizując szczegółową kartę wyników dochodzę do wniosku, że sędziowie po dwóch latach sędziowania Valegro zadecydowali, że lepiej już nie będzie więc trzeba w końcu dawać 10tki! Będzie szum medialny, będzie się działo, dressura przyciągnie zapaleńców. Czy to jest odwaga, przyzwyczajenie do nudnego już Kur czy presja opinii publicznej - ocenicie sami.

Czy Valegro powinien od teraz być wzorcem jak 'ten metr w Sevres? Chyba jednak nie. Bo ilu z zapaleńców dresażu miało wrażenie, że w Olimpii były przejazdy bardziej zasługujące na 10tki za poszczególne ćwiczenia np piruet, ciąg czy piaff, niż ćwiczenia Valegro? Myślę, że jest nas całkiem sporo. Nie było lepszego przejazdu, ale oceny były chyba zbyt wysokie.

Na koniec podkreślmy, że uzyskane 10tki za muzykę i interpretację to nie przesada a wręcz jawne sędziowanie pod publiczkę. Przecież ten podkład muzyczny ani ładny, ani innowacyjny, zgrany do znudzenia. Jednym słowem - czekamy na więce ...

czwartek, 31 października 2013

Nowe programy !

I doczekaliśmy się. Już są, nowe, świeżutkie i pachnące.

Poniżej różnice pomiędzy programami:

Św. Jerzy - nie opublikowano zmienionego programu.

Inter I - nie uległ zmianie. Ale pojawiły się dwa programy Inter A i B.
Są one programami Inter o trudności pomiędzy Inter I i II. Mamy tu już m.in piaff i pasaż w łatwiejszych kombinacjach niż w Inter II. W piafie dopuszczalne jest przesunięcie o 2m. Jak wiemy, w Inter II dopuszczalne jest 1m.

Inter II - zmieniły się:
a) punkt rozpoczęcia pasażu i przekątna na której jest piaf (wcześniej)
b) drugi piaf jest w L a nie A

W Grand Prix i Grand Prix Special dodano mnożnik x2 przy piafach.

niedziela, 27 października 2013

Dopasowywanie siodeł przez ekspertów z Niemiec ...

Spieszę podzielić się doświadczeniami z kunsztem siodlarskim ekspertów z Niemiec.

Od ponad dwóch lat korzystamy co 6-8 miesięcy z wizyt 'starego' speca, który potrafi nie tylko dopasować siodło, ale także je naprawić, zeszyć pourywane ogłowia, doprowadzić do właściwego stanu rząd jeździecki. Herr Miete pracuje za bardzo przystępne ceny. Zwykle godzina pracy przy siodle to 25-35 EUR. A dojazd to równowartość spalonego paliwa. Żadnych ryczałtów, stawek za kilometr. Chodzące 35 lat doświadczenia rzemieślniczego, uczciwość i skromność.

Ponieważ lepsze jest wrogiem dobrego namówiłem Madzię na 'młodszego' i droższego eksperta wyposażonego w drogi sprzęt komputerowy. Zadzwoniłem, porozmawiałem, umówiłem. Wysłałem informacje o koniach i siodłach. Zapoznałem się z cennikiem. Zaakceptowałem. I przyjechał.

Dopasowywanie 4 siodeł trwało 35 minut. A właściwie pomiary pleców koni, wszystko zapisały komputery, i tyle ... Siodła będą dopasowywane w warsztacie na elektronicznych a nie prawdziwych grzbietach koni. I tu moje zdziwienie, ponieważ nie tak rozumiałem pracę fachowca. Zapytałem, co z poprawkami, co z ostatecznym dopasowaniem. To nie będzie potrzebne, usłyszałem ...

Zapłacić musiałem z góry. I tu pojawiły się następne 'schody'. Stawki okazały się dwukrotnie wyższe od ustalonych telefonicznie a trzykrotnie wyższe od tego co zwykle trzeba było zapłacić Herr Miete. Dlaczego? Bo tu trzeba przerobić i tamto i siamto, a tu dorobić, a tam wymienić a ceny to on nie zna ... Nawet stawka za dojazd okazała się dwukrotnie wyższa od tej, która obowiązuje w Niemczech, chociaż nasze paliwo tańsze. Po dłuższych negocjacjach ustaliliśmy cenę po środku ale i tak wyniosła kilkaset EUR! Z bólem serca i pustką w portfelu siodła odjechały do warsztatu na przeróbki.

Za kilka dni siodła przyjechały kurierem, my je założyliśmy i załamaliśmy ręce. Siodlarz niczym nie poruszony poinformował nas telefonicznie, że to normalne, że siodła trzeba dopasować, że trzeba siodła mu nagrać w trzech chodach bez i z jeźdźcem a potem je z filmami dosłać. A on zrobi ostateczne korekty i za naszą kasę wyśle. Szok!!!

Potem zasięgnąłem języka za Odrą. Opinie o 'fachowcu' są co najmniej różne ... Usłyszałem, że  tylko amatorzy korzystają z takich siodlarzy jak on. Fachowców, którzy nie potrafią nic zrobić sami na miejscu, mają komputery i elektronikę, w warsztacie coś tam pomasują, ale właściwie ograniczą się do wymiany lub dopasowania łęku. Pośród niemieckich jeźdźców amatorów z aspiracjami i zawodowców w cenie są doświadczeni fachowcy, mający rzemiosło i dziesiątki lat doświadczenia w rękach, a jest ich coraz mniej! To samo dotyczy kowali, weterynarzy, etc. Czyli nie wszystko co niemieckie musi być dobre!

Skomputeryzowany 'fachowiec' z Niemiec coraz częściej i głębiej zapuszcza się w Polskę. Głównie udziela prelekcji, sprzedaje siodła, ale też zaczyna siodła dopasowywać. Ciekawe, jakie będą opinie następnych klientów. Bo do nas tydzień później przyjechał Herr Miete, uśmiechnął się, popatrzył, pomacał, pomyślał, i zrobił co zawsze - porządek :)

Była to gorzka lekcja. A właściwie słono zapłacona lekcja. Niestety :(

piątek, 25 października 2013

Szkolenia licencyjne PZJ

Na stronie pzj.pl możemy przeczytać o możliwości uczestnictwa w m.in. dwóch szkoleniach licencyjnych: z G.Heuschmann'en oraz S.Amsterdamer.

Zastanawiające jest, na jakiej podstawie komercyjne przedsięwzięcie z instruktorką jeździectwa (informacja ze strony S.Amsterdamer) z Wielkiej Brytanii a nie Holandii, ktora jeździ i udziela się w słabo rozwiniętych jeździecko krajach, otrzymała status szkolenia licencyjnego? Dlaczego polscy instruktorzy, którzy np: startują w wysokich konkursach i trenują z renomowanymi trenerami mają uczestniczyć w szkoleniu prowadzonym przez instruktorkę, która sama nie startuje a jedynie sędziuje na poziomie narodowym? Czy ktoś sprawdził jej kompetencje szkoleniowe? Czy ktoś odwiedził jej stronę www czy profil na fb? Czy ktoś zweryfikował metody szkoleniowe pani Amsterdamer? 

Podobne zarzuty można postawić spotkaniu z p.Heuschmann'em. Z tą różnicą, że niemieckie środowisko jeździeckie odcieło się publicznie od eventów ww. pana. Zastrzeżenia budziły nie zajęcia teoretyczne, które po odjęciu oprawy marketingowej ocenić trzeba pozytywnie, ale zajęcia praktyczne, które zaprzeczają prezentowanej teorii i nie spełniają kryteriów związku niemieckiego.  Dość napisać, że dr Heuschmann prowadzi swoją działalność poza Niemcami, praktycznie nie funkcjonuje na zaawansowanych jeździeckich rynkach, w ograniczonym zakresie pracuje jako lekarz weterynarii, uczestniczy głównie w komercyjnych przedsięwzieciach w krajach słabiej rozwiniętych w celu promocji swoich książek.

Proponuję, aby PZJ wzorem innych instytucji określił minimalne wymogi i kryteria akredytacyjne dla szkoleń licencyjnych. Zapewni to niezbędną jakość i transparencję działań komercyjnych stron trzecich prowadzonych pod auspicjami Związku.

piątek, 18 października 2013

Rytm i tempo muzyki - najważniejszy i najtrudniejszy element budowy Kur'u

Postanowiłem poruszyć temat, z którym wsześniej czy później zderzy się każdy ujeżdżeniowiec - jak zbudować poprawny, a może i wybitny Kur.

Na początku warto ustalić ramowe podejście do tematu:

1. Zapoznanie się z katalogiem stosowanych w Kur'ach figur w poszczególnych lekcjach dopuszczonych do danego programu
Dla każdego programu jest przewidziany katalog ruchów, które będą przez sędziów oceniane. Jednak nie możemy zapomnieć, że o punktacji będzie decydować nie tylko ocena wykonania samych ruchów ale wartość techniczna i artystyczna Kur (niebawem FEI opublikuje katalog współczynników trudności dla stosowanych kombinacji). Składniki artystyczne (choreografia, dobór muzyki) pozostawiam na inną okazję. Tutaj podkreślić muszę, że zwykle to trudność figur wkomponowanych w choreografię decyduje o kolejności na podium. Dlatego na początku drogi zastanówmy się, popytajmy, lub wręcz poszukajmy na youtube inspiracji w jakich kombinacjach warto pokazać oceniane ruchy. I nie wolno nam zapomnieć, że dla większości programów mamy katalog ruchów zabronionych!

2. Ustalenie, które figury będziemy wbudowywać w Kur
Wybór figur nie może być przypadkowy. Powinniśmy się kierować zasadą, iż stosoujemy kombinacje, które dla naszego konia nie będą nastręczać trudności, a jednocześnie uwypuklą jego mocne strony. A jeśli się przyłożymy do tego ćwiczenia dobrze, to uda się nam dobrać układy ruchów, które wręcz ukryją słabe strony naszego wierzchowca przed sędziami!

3. Weryfikacja możliwości wykonania przez konia wybranych figur na czworoboku
Zanim zainwestujemy czas i ew. pieniądze w przygotowanie muzyki, upewnijmy się, że nasz wybór był optymalny, że nie stawiamy przed sobą i koniem zadań zbyt trudnych, które pogrążą nas w oczach sędziów. Pamiętajmy, lepiej wykonać prostą kombinację na 7 niż skomplikowany układ ruchów na 5,5!

4. Ustalenie tempa bazowego dla poszczególnych ruchów i chodów
I tu zaczynają się schody ... Mamy trzy chody: stęp, kłus, galop. Dla każdego z nich, niestety, kilka temp, które najprawdopodobniej przyjdzie nam uśrednić. Ale do rzeczy. 

Poniższa tabela przedstawia typowe tempa ruchów konia Grand Prix:

   Stęp 102-118 BpM

   Kłus zebrany 124-140 BpM
   Kłus wyciągnięty 130-150 BpM
   Pasaż 104-112 BpM
   Piaf 108-120 BpM

   Galop 88-98 BpM
   Galop wyciągnięty 90-104 BpM (sa przypadki powyżej 130!)
   Piruet 64-82 BpM

Czyli nawet w ramach jedenego chodu mamy znaczące zmiany tempa. Do tego należy dołożyć zmiany tempa w chodach bocznych, które u wielu koni są znaczne!

Podstawą skali jeździeckiej jest rytm i jego regularność. Błędy i nieczystość rytmu od razu są widoczne na tle muzyki. Dlatego musimy zmierzyć zmiany tempa z jakim porusza się nasz koń i spróbować poszukać 'średniej' jego wartości per chód w różnych ćwiczeniach.

Jak ustalić optymalne tempo? 
A. Nagrajmy naszego konia w trakcie treningu i spokojnie w domu przy wykorzystaniu metronomu poszukajmy pierwszego przybliżenia tempa.
B. Możemy zainstalować sobie jeden z darmowych dostępnych programów emulujących funkcje metronomu na smartfony i w czasie treningu próbować jeździć z metronomem szukając dokładniejszej wartości optymalnego tempa dla kadencji właściwej naszemu koniowi i jego wytrenowaniu.

Po kilku dniach będziemy mieli już dobre pierwsze przybliżenie optymalnej wartości.

5. Dobór muzyki
Tutaj będą do rozważnia trzy kwestie:
A. Metrum utworu muzycznego - dla wszystkich trzech chodów stosujemy metrum 2/4, 4/4, dla galopu można próbować metrum walca 3/4 ale jest to bardzo trudne do idealnego zgrania, ponieważ galop wbrew przepisom PZJ jest chodem na cztery a ńie trzytaktowym (o czym pisałem na łamach Konia Polskiego)
B. Charakter utworu - najlepiej sprawdzają się w oczach sędziów utwory neutralne (wyłączam tu ścisłą światową czołówkę bo zakładam, że na dzisiaj nikt z moich czytelników nie będzie bazując na tym materiale przygotowywać Kur'u na Olimpiadę), bez zbyt narzucającego się charakteru, np: muzyka filmowa, z dłuższymi frazami bez metrum, które to miejsca idealnie pozwalają wkomponować w choreografię elementy ze znaczną zmianą rytmu czyli piruety w galopie i piaf.
C. Metrum utworu - dla koni na początku poszukiwania właściwej kadencji szukamy następujących wartości tempa:
   Stęp - okolice 105 BpM
   Kłus - 145 BpM
   Galop - 95 BpM

Zasada im bliżej jest tempo utworu wcześniej ustalonego tempa konia tym lepiej, ponieważ dostosowanie tempa muzyki programami komputerowymi nie może przekroczyć 5-10%. W przeciwnym razie nie uda się uniknąć wyczuwalnego dla każdego niewprawnego ucha efektu nienaturalnego obniżenia lub podwyższenia dźwięków.

Jako ważną wskazówkę trzeba mieć w pamięci cel nadrzędny przy wyborze utworów - ich spójność estetyczną. Niech będzie to ta sama orkiestra ub zespół, podobna aranżacja, jednolity charakter muzyczny. Miły i łagodny dla ucha dźwięk, który nie będzie irytował nikogo na widowni i budce sędziowskiej!

6. Ustalenie choreografii do muzyki
Wbrew pozorom - chyba najtrudniejszy krok techniczny. Jak połączyć w idealną całość wybrane kombinacje ruchów, dopasowując się do fraz wybranych utworów? Nie ma złotej zasady, ale kilka sprawdzońych reguł:
A. Wjazd stępem jest nieco frapujący, łatwy, nie naraża nas na złe pierwsze wrażenie słabym wykonaniem wjazdu galopem ... Łatwo do niego dobrać interesujące intro!
B. Nie dzielmy lekcji w galopach, niech stanowi jedną całość, lekcja w kłusach może być podzielona - część przed a część po galopach, lekcja stępu sprawdza się po galopie kiedy koń już nieco się zmęczył i rozluźnił
C. Unikajmy pustych przebiegów - jeśli po ukończonej kombinacji musimy przejechać kilkadziesiąt metrów do rozpoczęcia następnego ruchu wkomponujmy w to miejsce powtórzenie jakiegoś ćwiczenia, choćby dodanie lub inny dozwolony ruch nawet nie oceniany w ramach programu, bawmy się choreografią szukając dopasowania do fraz muzycznych tego 'pustego' przebiegu
D. Zaczynajmy ćwiczenia zgodnie z frazą muzyczną a nie w połowie taktów
E. Unikajmy dziwacznych układów typu ciąg równolegle do krótkiej ściany - już ktoś to sprawdzał takie cuda przed nami i w oczach sędziów się to nie sprawdziło ...
F. Unikajmy kombinacji wymuszających przycinanie muzyki co kilkanaście sekund - to bardzo drażni, wszyscy chcemy zobaczyć harmonijny przejazd do utworu a nie 'sieczki' - to nie dyskoteka
G. Nie czujmy się związani literami czworoboku jednak nie jest to 'piaskownica' - żaden sędzia nie zrozumie dodania pomiędzy A i B ...

7. Ostateczne poprawki do choreografii, tempa i montażu muzyki
W zmontowany Kur'u trzeba się wjeździć. Zajmuje to zwykle kilka dni. Potem trzeba nagrać przejazd i skorygować dopasowanie tempa muzyki do kadencji konia. Czasami trzeba przesunąć miejsce rozpoczęcia wjazdu, dodać w środku przejazdu małą woltę, itp. Z reguły po dwóch turach poprawek Kur jest gotowy można ryzykować pierwszy start. Sprawdzoną praktyką jest zmontowanie kilkunastu utworów z dostosowanym tempem do stępa, kłusa, galopu i jeżdżenie do nich na codzień. Poprawia to regularność konia i kontrolę nad tempem.

Powyższe podejście powinno się sprawdzić w 95% przypadków. 

Powodzenia

środa, 16 października 2013

Cennik PZJ na 2014 - podwyżki, bez zmian czy może zniżki?


Obejmując kierowanie PZJ nowy Zarząd deklarował, że w trakcie roku przeanalizuje możliwość zmiany sposobu finansowania PZJ. Wynik prac miał znaleźć swoje odbicie w wysokości opłat ponoszonych przez członków i zawodników na rzecz PZJ. Dlatego z niecierpliwością czekamy na nowy cennik 2014, który obejmuje aktualnie m.in. drakońskie i niczym nieuzasadnione opłaty z tytułu zmiany barw klubowych.

Dla przypomnienia - kwestia była już opisywana szeroko w prasie jeździeckiej: zawodnik zmieniający klub zobowiązany jest do uiszczenia opłaty za zmianę barw na rzecz PZJ. Kwota zobowiązania wobec Związku jest uzależniona od klasy sportowej i długości okresu przynależności zawodnika do poprzedniego klubu sportowego. 

Kuriozalność sytuacji można zobrazować przykładem - wyobraźmy sobie uzależnienie wysokości opłaty urzędowej za wydanie nowego dowodu osobistego od a) długości posiadania poprzedniego dowodu osobistego z poprzednim adresem  oraz b) faktu, czy uczęszczając do szkół danego samorządu otrzymałem wykształcenie podstawowe, średnie czy wyższe. Sic! Przecież koszt wydania nowej licencji PZJ jest ten sam niezależnie od tego, czy zawodnik przedłuża ją bez zmiany klubu czy ze zmianą. Składany jest formularz a następnie wydawana plastikowa licencja, i tyle! Jaką logiką PZJ jest w stanie uzasadniać dalsze ew. pobieranie haraczu w wysokości kilkuset złotych za zmianę barw klubowych na wydawanej licencji sportowej – nie wiem.


Zbliża się koniec roku, okres, w którym wszystkie organizacje przygotowują swoje budżety na rok 2014. Dlatego zwracam się z otwartym pytaniem, czy Zarząd nie zapomniał o składanych obietnicach w zakresie finansów Związku. Czy w końcu po wielu latach oczekiwania i wysłuchiwania obietnic doczekamy się obniżenia składek licencyjnych oraz likwidacji haraczu związkowego przy zmianie barw klubowych? Jak Zarząd PZJ realizuje obietnice wyborcze czas pokaże, chociaż ostatnie doniesienia prasowe dot. wyboru organizatora MP nie napawają optymizmem ...