poniedziałek, 8 maja 2017

Helen i Damsey FRH


Damsey FRH to 15 letni ogier hanowerski, którego prezentował do 2015 roku S.Frahm. Piękny ogier., ale pomimo walorów eksterierowych nie cieszył się specjalnym wzięciem hodowców. Miałem okazję widzieć tego ogiera kilkukrotnie podczas treningów z J.Hilberathem. Przyznam że oprócz urody, nie robił wrażenia.
W 2015 Damsey trafił pod Helenę Langehanenberg, która straciła jazdę na Damon Hillu. Od tego czasu z zaciekawieniem obserwuję progresję tego ogiera od solidnych 66-67% do +73% a nawet blisko 80% w GPF. https://www.youtube.com/watch?v=vkPUOiH3ugk
To co po dwóch latach treningów możemy zobaczyć na czworobokach jest dowodem na to, że konia ujeżdżeniowego prawidłowym treningiem się tworzy-buduje, a spektakularne chody podstawowe to nie wszystko - prawdziwy jeździeć ujeżdżeniowy odmienia konia na lepsze, pomaga mu osiągnąć maksimum swoich możliwości a nawet je przekroczyć.
Ta spektakularna przemiana to dowód na to, że Helen jest wybitnym jeźdźcem. Ci którzy mówili, że to jeździec jednego konia muszą przyznać, że to co pokazała z Damseyem jest dowodem jej ogromnych umiejętności. Wcześniej nikt z topowych jeźdźców w Niemczech nie miał ochoty siadać na Damsya. Nie wierzyli, że da się uruchomić zad i plecy tego ogiera. Teraz widać, że się mylili.
A może po prostu bali się, że nie starczy im umiejętności?

wtorek, 4 kwietnia 2017

Kilka spostrzeżeń po kilku miesiącach w Belgii

Przyznam bez bicia, że Belgia i Holandia nas zaszokowała.
Bo co innego jest pojechać, zobaczyć konie handlowe, obejść stajnie i wrócić. A co innego tu być i obserwować.
Kilka ciekawostek:

a) W Polsce czy Niemczech każdy kto spędził choc chwilę przy koniach ma blade pojęcie o podstawach. W Beneluxie nie koniecznie. Ludzie generalnie mają konia czy dwa, a nie mają bladego pojęcia o żywieniu, opiece, potrzebach. Ot kupili sobie jak rower, który stoi w wynajętej stajni, płacimy i jeździmy ... Nie mają żadnej wiedzy a jeśli już to bardzo pokraczną zakrawajacą na żarty ze szkolnego dzienniczka. Co najgorsze konie prywatnych właścicieli stoją w boksach po 10 -12 dni i nie wychodzą aż właściciel przyjedzie, wyprowadzi jak rower z garażu i odpali wrotki.

b) Trening wg. profi - droga na plac zajmuje 60m więc stępa wystarczy, od razu kłusy i galopy, po 15-20 min od wyjścia ze stajni skoki 135cm czy ćwiczenia ST/BT są już zakończone a 2 min później koń z oczyma wybałuszonymi i oddechem konającego muła jest rozbierany przy boksie. Zeby nie było - jest to nagminna praktyka jeźdźców profi zarówno w skokach jak i ujeżdżeniu. Koń oddany w trening do stajni znanego jeźdźca nie może liczyć na nic więcje niż 20 min pod siodłem i ew. 30 min na karuzeli, jeśli ta jest (a nie zawsze jest ...) Zresztą często stoją bo się mniej niszczą a wychodzą dopiero na kilka dni przed zawodami.

c) W EU obowiązuje dyrektywa, iż koń ma mieć boks min. 9m2. W Beneluxie, sercu EU, nowobudowane stajnie mają boksy 7,5m2 i nikogo to nie dziwi. A jak pytam o boks 3x3m to budzi to zdumienie, pojawia się wzmianka o luksusie ...

d) Żywienie - już wiem, skąd pojawił się problem wrzodów żołądka i cały przemysł leków czy preparatów prewencyjnych - koń w Beneluxie nie je siana! Znaczy je ale w ilości powiedzmy ... optymalnej. Ostatnio odbyłem pielgrzymkę po prawie 20 stajniach z cenami z wyższej półki. Konie otrzymują w nich siano raz lub dwa razy dziennie (czyli o 10.30-11.00 po czyszczeniu boksów oraz 14.30-15.30 bo potem pracownicy idą do domu, sic!). Średnio dawka oscylowała od 3kg do 5-6 kg dziennie! Piszę o koniach skokowych i ujeżdżeniowych średnia i duża runda, które stoją na trocinach lub wiórach lnianych czyli nie mają słomy. Przykład: jestem o 16.10 w stajni, pytam kiedy dostają siano - około 15.30. Zaglądamy do boksów - w żadnym z boksów nie ma już grama siana ... A w stajniach rekreacyjnych jest jeszcze gorzej ... rano i wieczorem litr granulatu z energią do pracy a w południe garstka (dosłownie!) siana lub kiszonki.

Nie jest tu łatwo. Wszystko jest podporządkowane kosztom i zyskom, na horyzoncie nie ma dobrostanu koni.

Co przerażające tak wyglądają stajnie topowych nazwisk do których przyjeżdżają ludzie po konie. Co niezrozumiałe, konie za ciężkie miliony należące do włascicieli stajni czy zawodników są tak samo źle żywione jak te klientów! A jak się zapytałem o wrzody czy kłopoty behavioralne - dostają odpowiednie dodatki i leki ... Rany, a nie taniej dać siano? No nie ... jeszcze ktoś musi wyrzucić obornik a potem trzeba się go pozbyć ... No tak, mniej jedzą ... mniej sr#ją ...

Co ciekawe, zupełnie inne praktyki są w stajniach w Beneluxie zarządzanych przez ludzi spoza Beneluxu, głównie z Niemiec, Szwecji, Finlandii, etc.

środa, 22 marca 2017

Skandalik w ZZJ a w tle Zjazd Delegatów

Na stronie PZJ pojawił się komunikat i pismo prawnika PZJ o następującej treści:


21.03.2017
Informujemy, że została podjęta decyzja o wstrzymaniu dostępu do systemu informatycznego Artemor dla osoby posiadającej te uprawnienia i reprezentującej Zachodniopomorski Związek Jeździecki. Przyczyną tej decyzji jest wyjaśniona w załączonym dokumencie kancelarii prawnej: Odpowiedź na Wezwanie do Zapłaty z dnia 1 marca 2017 roku.
Informujemy, że kompetencje rejestracji w Zachodniopomorskim Związku Jeździeckim licencji zostają przeniesione do Polskiego Związku Jeździeckiego do czasu wyjaśnienia sprawy.
Osoby zainteresowane rejestracją licencji prosimy o kontakt z Działem Rejestracji i Licencji PZJ


O co chodzi?

 
  1. Ano zawodniczka z ZZJ chciała wystartować 10 lutego w zawodach a nie miała licencji w systemie PZJ a jest to wymóg regulaminowy startu.
  2. W związku z tym sędziowie nie dopuścili jej do startu (odsyłam do PS ponieważ w sumie na podstawie papierowej licencji wystartowała ale nie była klasyfikowana ...)
  3. W następstwie odmowy ZZJ grożąc pozwem sądowym wystąpił do PZJ o zwrot kosztów przejazdu zawodniczki na zawody twierdząc, że licencja była wystawiona przez ZZJ 8 lutego w systemie Artemor i sędziowie powinni dopuścić zawodniczkę do startu (1. ciekawe czy ZZJ miał odpowiednie pełnomocnictwo od zawodniczki 2. ciekawe czy ZZJ zastanowił się czy nie narusza Statutu PZJ swoim postępowaniem i nie naraża się na odpowiednie konsekwencje).
Idąc dalej - niestety ZZJ nie docenił dociekliwości nowego Zarządu PZJ.

 
Po sprawdzeniu systemu Artemor okazało się, że ktoś w ZZJ wystawił wstecznie licencję zawodniczce w dniu 11 lutego (po zawodach) zmieniając datę obowiązywania licencji na 8 lutego. W związku z tym mamy do czynienia z potencjalnym oszustwem ... Poniżej dowód w postaci zrzutów z ekranu system Artemor:

 


 
Pojawia się pytanie, dlaczego PZJ opublikował informacje o tym zdarzeniu i pismo prawnika na stronie?

 
Otóż, jak wynika z adresów i treści maila, Katarzyna Milczarek działając w imieniu zarządu ZZJ rozesłał do szeregu delegatów czy organów regionalnych WZJtów następujacy list:

 


 
Szczecin, 21.03.2017
 
Informujemy, że konsekwencją naszych interwencji w PZJ, poczynionych w obronie interesów zawodniczki Zachodniopomorskiego Związku Jeździeckiego, która poniosła finansowe i moralne straty ze względu na działalność systemu rejestracji,  jest kuriozalne, pierwsze w historii Związku, cofnięcie WZJ-owi prawa do przyznawania licencji szczebla regionalnego. 
 
O tej decyzji zarządu PZJ dowiedzieliśmy się wczoraj pismem z dnia 16.03. od adwokata z Krakowa p. Rachwała, który w żaden sposób nie jest umocowany w strukturach PZJ. Zarząd PZJ nie podjął najmniejszej nawet próby wyjaśnienia tej sprawy i uszanowania interesów naszej zawodniczki oraz zrozumienia naszego stanowiska. 
 
W protokołach z posiedzeń zarządu PZJ na stronie związku nie ma śladu o uchwale cofającej nam uprawnienia do przyznawania licencji regionalnych. 
 
Działania zarządu PZJ odbieramy jako szykany i próbę zastraszenia ZZJ związane z naszym poparciem dla kandydata do funkcji prezesa PZJ, p. Jerzego Milewskiego. 
 
Informację tę upubliczniamy w celu pokazania metod działania członków obecnego zarządu PZJ, pp. Pisarskiego, Kuchejdy, Maciejak i Polaczek-Bigaj, które naszym zdaniem są niedopuszczalną i skandaliczną próbą ingerencji w funkcjonowanie Wojewódzkich Związków Jeździeckich uderzającą w podstawy ich działania.
 

 
 
Zarząd ZZJ
 

Oczywistym jest, że ZZJ mija się z prawdą w szeregu tez stawianych w powyższym mailu. W szczególności, zgodnie z prawem żaden prawnik w Polsce nie może występować w imieniu osoby bez umocowania. Zatem jeśli występuje to takie umocowanie ma, inaczej grożą mu sankcje prawne i dyscyplinarne. Oczywistym jest, że zgodnie z przytoczonymi w piśmie PZJ przepisami wewnętrznymi PZJ związek ma prawo do cofnięcia ww. upoważnienia, i jak pewnie dowiemy się z protokołów posiedzeń zarządu odpowiednie uchwały były podjęte (szkoda, że taka uchwała nie została dołączona do pisma, jej brak nie zmienia jednak skutków prawnych pisma i decyzji).

 
Idąc dalej, działając w dobrej wierze i stanie wyższej konieczności poinformowania związków regionalnych o stanie faktycznym i prawnym zarząd PZJ, moim zdaniem słusznie, upublicznił zarówno fakty jak i stanowisko PZJ wobec ZZJ. Jest to o tyle ważne, że w nieprawidłowości w ZZJ mogą być zamieszani zarówno czlonkowie zarządu ZZJ jak i delegaci na nadzwyczajny zjazd. Co więcej, zarząd PZJ jest w obowiązku informowania swoich członków o wszystkich swoich działaniach, zatem i tym szczególnie ważnym wobec kalibru oskarżeń z obu stron.


PS.
W internecine konflikt eskaluje. Jak się dowiadujemy, sędziowie pozwolili zawodniczce na start na podstawie papierowego zaświadczenia o wydaniu licencji (czy coś w tym rodzaju). Rodzą się pytania:
1. Co to za zaświadczenie i kto je podpisał?
2. Dlaczego sędziowie dopuścili do startu zawodnika bez licencji w systemie PZJ, co jest wymogiem regulaminowym?
3. Dlaczego ZZJ domaga się zwrotu kosztów jeśli zawodniczka wystartowała, tylko nie została sklasyfikowana (tu nie mam pewności bo są ponoć dwie wersje protokołów z wynikami)?
4. Czy PZJ kontroluje co WZJty wyprawiają w systemie PZJ w zakresie ew. manipulacji licencjami? Czy system jest szczelny i nie pozwala przypadkiem na nadużycia?
5. Czy nie należy przeszkolić sędziów i wskazać co robić w przypadku zaświadczeń/papierowych licencji? Jak słychac w necie dopuszczenia na podstawie papierów są ponoć nagminne ...

czwartek, 16 marca 2017

Trudna sytuacja polskich zawodników


Jeśli polski zawodnik chce wystartować na zawodach międzynarodowych nie będzie miał lekko. Wprawdzie dzięki staraniom LKJ Lewada i PZJ odbędzie się październikowe CDI w Zakrzowie, ale nie ma za bardzo dokąd jechać! Zobaczmy:


Zawodnik w ciągu najbliższych miesięcy może pojechać do Mińska i Mariakalnok - relatywnie blisko (km podane z Warszawy). Trochę dalej dwa turnieje w Austrii. Wszystkie zawody jednak są w kwietniu. W marcu można przejechać się do śnieżnej Findlandii lub Włoch, jednak dystans jest już znaczny. Pozostałe zawody to już nierealne wyjazdy ponieważ sam transport to kilka dni w jedną stronę.

Dlaczego mamy taką sytuację? Ponieważ nasza federacja nie zabiega u organizatorów o wpisywanie POL na listę zaproszonych nacji. Zauważmy, że tylko Mińsk, Ypaja i  Stadl Paura zapraszają Polaków. Mińsk bo jesteśmy najbliżej, Stadl Paura bo zawsze tam jeździmy, Ypaja nie mam pojecia bo przecież chyba nikt nie myśli, że się tam Polak pojawi. Reszta nas nie zaprasza – nie możemy mówić o zapraszaniu POL jeśli zaproszeni są wszyscy ...
I chyba będzie jeszcze gorzej. Propozycje letnich turniejów w naszym regionie (1250 km na zachód czyli Dania, Norwegia, Niemcy, Austria, Holandia) nie są jeszcze znane, ale bez zabiegów federacji niestety nie mamy na co liczyć – POL nie będzie na liście zaproszonych i dopiero jeśli zwolnią się miejsca nasi zawodnicy będą przyjmowani.

poniedziałek, 13 marca 2017

Kwas w programie GP

W czasie zawodów ZOA w Zakrzowie Filip Poszumski zaskoczył mnie pytaniem o ZicZac w programie GP. Kompletnie skołowany sprawdziłem i rzeczywiście, jest jak powiedział. A zatem ruch 22 ...




Jest to zadanie z grupy porównaj dwa obrazki. W polski GP mamy zic zac, który należy wykonać po 5m od lini środkowej. Natomiast w tym FEI oraz tym, jaki widzimy na czworobokaxch całego świata nie ma 5m. Jesteśmy lepsi ...

poniedziałek, 13 lutego 2017

Jeszcze o zmianie przepisów ...

Padło pytanie dlaczego mam coś przeciwko nastęującemu zapisowi:
Pary zgłaszane do Mistrzostw Polski – nie dotyczy to Pucharów Polski – muszą mieć udokumentowany start kwalifikacyjny, w roku odbywania się Mistrzostw na zawodach ogólnopolskich lub wyższych rangą, w jednym z programów obowiązkowych MP swojej kategorii wiekowej, z wynikiem procentowym nie niższym niż 60% (kwalifikacja musi być udokumentowana i dostarczona organizatorowi wraz ze zgłoszeniem na zawody). Wymóg uzyskania kwalifikacji nie dotyczy OOM – Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych oraz Mistrzostw Polski Młodzików.


Pary jeździec-koń, które w roku poprzedzającym MP, zdobyły medal MP, lub reprezentowały kraj na ME, MŚ, lub IO, są zwolnione z powyższego wymogu kwalifikacyjnego, jeśli startują dalej w tej samej, kategorii wiekowej.


Zastanówmy się jaki cel jest następującego zapisu? Chodzi o to, żeby w MP nie startowały osoby, które nie są przygotowane do osiągania wysokich wyników na miarę rangi MP. Tak?


Zatem zobaczmy, czy zapis ten realizuje ten cel?


Dwa scenariusze:


Scenariusz I
Załóżmy, że zawodnik A zdobywa brązowy medal na MP, osiąga 195%, zawodnik B zdobywa 4 miejsce, osiąga 194,9%. Czy ten 0,1% rzeczywiście uzasadnia zwolnienie Zawodnika A z kwalifikacji a Zawodnika B nie? Pamiętajmy, że może to być efekt kumulacyjny 3 dni czyli 0,03% per konkurs? A może to być efekt choćby ... pomyłki lub spłoszenia się konia! W rzeczy samej zawodnik B przez dwa dni był lepszy od Zawodnika A, tyle, że trzeciego dnia koń mu się spłoszył i w efekcie przegrał nieznaczenie, lub pomylił się i stracił 2% przewagi ... Teraz wyobraźmy sobie, iż tenże 'brązowy' Zawodnik A przez cały rok ma niską formę i notuje wyniki na poziomie 57-59%. Pomimo tego z  automatu może startować w MP, natomiast Zawdodnik B nie może i musi się kwalifikować. Gdzie tu logika?


Scenariusz II
Zawodnik A zdobywa brązowy medal MP ze średnią 67,5%. Zawodnik B nie startuje ponieważ koń jest niedysponowany, tydzień przed MP zakulał. Na wszystkich zawodach przed MP Zawodnik B miał dużo lepsze wyniki (na poziomie ponad 69%) od Zawodnika A. Po MP koń Zawodnika A odnosi kontuzję. Obie pary pauzują do lata następnego roku. Zawodnik A może jechać MP a ten drugi, lepszy nie może. Gdzie tu logika?


I ostatni argument - klasy sportowe - zakładają one, iż klasę I osiąga się za medale na MP do X miejsca przy min. średnim 60%. A za zawody międzynarodowe na poziomie 64%. Czy to nie wystarczy jako filtr do odsiania osób nieprzygotowanych?


Inaczej - zapis ten jest po prostu bez sensu. nie służy on niczemu. Jak ten zapis powinien wyglądać?


1. Wszyscy się kwalifikują i muszą mieć minimum (zresztą bardzo niskie), przemawia za tym choćby to, że w ten sposób unikniemy zawodników, którzy po roku przerwy będę mieli swój pierwszy start po 9 miesięcznej przerwie na MP ...


2. Albo każdy, kto kiedykolwiek (rok dwa czy pięć lat temu) uzyskał minimum na MP może startować


3. Albo każda para, która ma osiągniętą normę na I klasę sportową w konkursach dla danej kategorii wiekowej


To jest logiczne i służy celowi a nie faworyzuje wąską grupę zawodników co mija się z celem.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Zmiany w przepisach ujeżdżenia na 2017 - czy na lepsze?


Zarząd PZJ zatwierdził i opublikował przepisy na 2017. Zobaczmy co się zmieniło:

  1. Obowiązkowa przerwa w konkursie jeśli zawodnik jedzie na dwóch koniach, przepisu takiego nie ma w przepisach FEI – ciekawe dlaczego? Ponieważ jest to znaczne obciążenie finansowe i logistyczne dla organizatora, które w niektórych przypadkach może oznaczać rozpoczynanie zawodów o 6.00 rano a kończenie o 23.55, po co taka zmiana?
  2. Dopuszczono kuce do startu 4 razy dziennie.  Dlaczego kuc może a duży koń nie? Przecież kuc się bardziej męczy bo musi więcej namachać się nóżkami żeby przebiec ten sam czwrorobok 20x40 co duży koń, który może startować raptem 2 razy dziennie? Gzie tu logika i dobro kuca?
  3. Zmiana w kwalifikacjach do MP – osoby, które np zdobyly medal MP w poprzednim roku nie muszą robić kwalifikacji do MP, zapis jest na pozór ale niestety tylko na pozór logiczny, z punktu widzenia sportu nie ma tu żadnej logiki i w znanych mi sportach technicznych nie są znane takie mechanizmy zwalniania z kwalifikacji
  4. Zmiana w sposobie rozgrywania MP – zawody trwają 3 dni i mamy GP, GPS (zamiast Inter II) I GPF. Zmiana poważna obarczona poważnymi konsekwencjami:
    1. Na zawodach CDI mamy tylko dwa konkursy ze względu na ich ciężki charakter czyli bezpieczeństwo konia!
    2. Ze znanych mi krajów większość rozgrywa mistrzostwa w dwóch konkursach, np Holandia GP i GPF (GPS jest konkurserm pocieszenia dla tych którzy się nie zakwalifikowali do GPF), w UK mamy osobno medale w PSG, w Inter I, w Inter II, w GP i osobno w Inter (I i II) Freestyle oraz GP Freestyle, GPS w ogóle nie ma. Po co nam ta zmiana? Czy jesteśmy potęga?
    3. Jak rozumiem wzorować się pani menadzer chciała na Niemcach, zawodach mistrzowskich czy nawet na olimpijskich, jednak:
      1. Niemcy rozdają medale osobno w kazdym konkursie, my będziemy to rozgrywać kumulacynie ...
      2. czy naszemu jeździectwo nie jest za daleko do tego poziomu?