sobota, 2 stycznia 2016

Ad vocem pani menedżer paraujeżdżenia

Na swoim FB Natalia Kozłowska opublikowała odpowiedź na mój wpis na blogu. Poniżej krótki komentarz do tej publikacji. Italikiem wypowiedź N.Kozłowskiej.

1.W trakcie Cavaliady w Poznaniu odbyło się spotkanie członków Kadry Narodowej w paraujeżdżeniu, z członkami Zarządu PZJ. Wszyscy zawodnicy KN zostali poinformowani o spotkaniu, jak tylko została wyznaczona data i godzina spotkania, czyli w trakcie zawodów. W Poznaniu odbywał się HPP Para, miałam więc pewność, ze wszyscy zawodnicy będą obecni (oprócz jednego, który prosił o uznanie jego absencji, z ważnych przyczyn osobistych), nie uważam, żebyś miał prawo i podstawę insynuować, że chciałabym aby kogoś zabrakło. Zadbałam i sprawdziłam, że informacja dotarła do wszystkich zawodników.

Z moich informacji intencją było zorganizowanie spotkania z zawodnikami paraujeżdżenia a nie wybranymi zawodnikami KN. Dyskusja o przyszłości dyscypliny dot. całego środowiska, ponieważ choćby finanse historycznie były rozkładane na wszystkich a nie wąską grupkę kadrowiczów. Zresztą jak rozumiem nie była to cała KN, w Poznaniu buło tylko 6 zawodników. Tutaj KN: http://pzj.pl/sites/default/files/plikoteka/KN_paraujezdzenie_I_polrocze_2015.pdf

2. O pomoc w poinformowaniu uczestników spotkania rzeczywiście poprosiłam jedną z zawodniczek, Karolinę Karwowską, która przy okazji zażartowała, że została asystentką trenera. Dla tych, którzy nie złapali żartu, informacja: trener kadry w paraujeżdżeniu nie ma asystenta. Na spotkaniu obecny był nie tylko Nemezjusz Kasztelan, ale także Prezes Szubski oraz członkowie Zarządu PZJ: Wojciech Jachymek i Henryk Święcicki. Pan Nemezjusz Kasztelan, który w ubiegłym roku pełnił funkcję P.O. Menedżera dyscypliny, zachowywał się jak najbardziej „konwencjonalnie”, wyjaśnił zebranym wiele kwestii, a także pytał o ich opinie, w sprawach przyszłych. Niewiele osób wie, że inwestuje również swoje prywatne środki w dyscyplinę, którą bardzo polubił. Sprzeciwiam się więc publicznemu obrażaniu go.

Nie pisałem, że nie było innych członków - pisałem, że byli! W opinii uczestników Nemezjusz Kasztelan się wypowiadał bardzo niemerytorycznie, zachowywał 'nie na miejscu' a co więcej nikt go nie przedstawił. Co do inwestowania prywatnych środków ... Kontrola Rady PZJ już niebawem upubliczni kto jest beneficjentem środków w jakiej wysokości i z jakiego tytułu. Nota bene, warto dowiedzieć się w tym kontekście jakie prywatne środki inwestuje członek zarządu Związku. To powód do dumy!

3. W tym punkcie użyłeś sformułowania: „jeśli plotki są prawdziwe”. Wydaje mi się, że tak wiele nieprawdy pojawia się w Twoich tekstach właśnie dlatego, że plotki są najczęściej nieprawdziwe. 
Ale do rzeczy: podział środków, dokonany w 2015 roku w dyscyplinie paraujeżdżenie, został omówiony w trakcie w/w spotkania. Przedstawię go tu w skrócie: rok 2015 był rokiem przedolimpijskim, czyli rokiem kwalifikacji paraolimpijskich. Tak się składa, że dyscyplina, o której mowa, nie należy do najmocniej rozwiniętych dyscyplin w polskim jeździectwie i w jej historii nie pojawiła się dotąd szansa na uzyskanie kwalifikacji paraolimpijskiej. W tym roku, dzięki wielkiemu talentowi jednej z zawodniczek, jak również dzięki faktowi udostępnienia jej (nieodpłatnie) konia wysokiej klasy, taka szansa się pojawiła. Biorąc pod uwagę fakt, że ewentualna kwalifikacja przesuwa dyscyplinę z pułapu nieznanych i niedocenianych na pułap dyscyplin o pewnym prestiżu i potencjale, a także zmienia jej status w MSiT i daje możliwość osiągnięcia wyższej dotacji, Zarząd PZJ zdecydował się w roku 2015 postawić na zawodniczkę, która ma szansę tego dokonać. 

Proszę o informację kiedy Zarząd taką decyzję podjął. Z moich informacji jest to decyzja Nemezjusza Kasztelana i Natalii Kozłowskiej. Jeśli przeanalizuje się wyniki choćby z MP opisywanej przepaści nie widzę ...

Stąd gros środków przeznaczono na wyjazdy kwalifikacyjne. Oprócz tego drużyna wyjechała na kwalifikacje do ME oraz na same ME. Warto w tym miejscu wspomnieć, że zawodniczka wywiązała się znakomicie z postawionego przed nią zadania: osiągała przez cały sezon rosnące wyniki sportowe, nawiązała rywalizację z utytułowanymi zawodnikami z Zachodu, osiągnęła rekordowe wyniki w ME i w innych zawodach międzynarodowych, na koniec roku uzyskała 58 pozycję w rankingu paraolimpijskim, przy 78 zawodnikach, którzy mają pojechać na tę wielką imprezę. Środków z dotacji nie użyto do opłacania czyichkolwiek treningów z trenerem kadry. Jeśli zaś chodzi o utrzymanie koni, to zawodnicy kadry A (4 osoby) dostali możliwość częściowego finansowania utrzymania koni ze środków innych niż dotacja – jeszcze za poprzedniego Prezesa. Ponieważ ta decyzja okazała się błędem, po dwóch miesiącach została wycofana. Uczestnicy spotkania zostali o tym poinformowani. 

Droga pani menedżer - proszę określić kto i na podstawie jakich kryteriów ocenił, że decyzja była błędna? Dlaczego tylko 4 jeśli w KN A jest 8 par? Czy może zabrakło środków na przeloty, hotele, transporty i kosztem pozostałych kadrowiczów trzeba było te środki znaleźć?

W ośrodku, który prowadzę organizowane są zgrupowania oraz indywidualne długo- i krótko-terminowe treningi zawodników kadry seniorów. Przyjeżdżają tu również konie zawodników kadry na doszkalanie. Z dotacji nie ma żadnych opłat za te treningi. Jeśli nie ma środków dotacyjnych na utrzymanie koni w tych okresach, sama ponoszę te koszty, sponsorując tym samym zawodników. 

Czyli jak rozumiem PZJ finansował pobyt wybranych koni w ośrodku pani menadżer. Myślę, że warto pokazać ile na jakie konie PZJ przeznaczył środki, jakie konie para były w ośrodku nieodpłatnie i kiedy. Jest także trzecia opcja, czy jakieś konie były utrzymywane w ośrodku menedżer przez zawodników za własne środki finansowe?

Wszyscy zawodnicy zostali pisemnie powiadomieni o takiej możliwości (posiadam maile i wiadomości na FB), skorzystali ci, którzy chcieli, ponieważ uważam, ze nie jestem powołana do stosowania przymusu.

Od kiedy PZJ ponosił koszty utrzymywania i jakich koni oraz kiedy dokładnie pozostali zostali powiadomieni o takiej możliwości? Te informacje są kluczowe, może informacja już była kiedy nie było co dzielić?

4. Zawodnikiem, o którym mowa jest Tomasz Zdańkowski, którego trenuję od 4 lat. W trakcie naszej współpracy, Tomasz co roku zdobywał medal MP, został Mistrzem Polski, kilkukrotnie złotym medalistą HPP, uzyskał dwukrotnie kwalifikacje do ME oraz kwalifikację do WEG. Trenerem kadry byłam tylko przez ostatnie pół roku… Wspólnie z Tomaszem i jego klubem postanowiliśmy o zmianie formuły jego treningu, ze względu na ograniczenia, jakie niesie życie i sport. Decyzja nie miała związku z ograniczeniami finansowymi, lecz z ograniczeniami sportowymi i życiowymi. Tomasz wchodzi na nową ścieżkę, na której życzę mu wszelkiego powodzenia. A gwoli ścisłości, koń Tomka, Rimel nie wykonuje pod nim pasaży i piruetów, ale za to wyniki para osiągała dopiero od momentu odpowiedniego ujeżdżeniowego wyszkolenia konia.

Jak rozumiem historia i opinia na ww. temat może wyglądać inaczej z drugiej strony. A efekty odpowiedniego wyszkolenia zawodnik i publiczność widziała na zawodach.

5. Nie wiem, w jakiej gminie mieszkasz, ale twoja gmina musi zdecydowanie dopracować swoją „wieść gminną”. To, co napisałeś jest tak dużą niesprawiedliwością, zarówno w stosunku do mnie, jak i zawodniczki oraz sponsora, że w głowie mi się nie mieści, aby myślący człowiek mógł wypisywać publicznie takie bzdury. Oto bowiem zawodniczka, która za moją namową i z moją pomocą poświęciła ogrom czasu na pozyskanie dla siebie sponsora – organizowała akcje i zbiórki, wysyłała dziesiątki maili, podań, próśb i petycji, formułowała ulotki i informacje prasowe, brała udział w pokazach, prelekcjach i spotkaniach, a nade wszystko stała się atrakcyjna na sponsorskim rynku, ze względu na swój niebagatelny talent jeździecki - w końcu uzyskała kontakt z kilkoma firmami, które chciały wspierać jej starania o Rio, jest przez Ciebie potraktowana niemal jak pasożyt! Usłysz więc proszę: wszystkie kontrakty sponsorskie Karoliny, zawodniczka zawdzięcza wyłącznie swoim staraniom! Nikt się nie zgłosił do PZJ z propozycją sponsorowania innych zawodników, bo to nie sponsorzy starają się o wspieranie zawodników tej dyscypliny, tylko zawodnicy muszą się o to postarać. 

Proszę nie wkładać w moje usta słów, których nie wypowiedziałem i nie napisałem. Jeśli takiego sponsora nie było - to nie było, jednak środowisko 'usłyszało' od osoby zaangażowanej w sprawy para, że sponsor był gotowy wspierać całą KN a w efekcie podjętych działań i komunikacji wspiera jedną osobę i konia pani menadżer. Jak rozumiem zdaniem menadżer para nie jest to prawda.

Dzięki wsparciu, które Karolina wywalczyła, mogła wziąć udział w dwóch ostatnich startach kwalifikacyjnych w ubiegłym roku (ani jedna złotówka nie została wydana na ten cel z budżetu PZJ) i podnieść swoją pozycję w rankingu. To jest niespotykana dotąd sytuacja w polskim parajeździectwie i trzeba mieć nadzieję, że inni zawodnicy pójdą w jej ślady i zechcą dokonać takich samych wysiłków. A Karolinie należą się brawa i słowa podziękowania, że nie bazuje tylko na budżecie PZJ, ale stara się odciążyć ten budżet.

Brawo, gratuluję zaparcia. Warto nadmienić, że osiągnięcia w poszukiwaniu środków nie zmieniają zarzutu środowiska o przejęciu sponsora na wyłączność, jeśli tak było.

6. W tym punkcie insynuacje Twoje są równie bzdurne i w dodatku tym razem śmieszne. Sugerujesz, że mam wpływ na sędziowanie – chyba obrażasz nie tylko mnie, ale i wszystkich sędziów. Fakt - zawodnicy, którzy wygrali MP, wszyscy przygotowywali się w moim ośrodku, bo zdecydowali się korzystać z pomocy, która im została zaoferowana. Zwycięzcy HPP również przygotowywali się pod moim okiem, z wyjątkiem Magdaleny Cycak, która przed HPP była w moim ośrodku tylko tydzień. To jednak nie jest dowód na stronniczość sędziów, tylko na wykonaną pracę szkoleniową. Dodam, że obie główne imprezy sędziowały dwa zupełnie różne składy sędziowskie.

Nigdzie w moim tekście nie pisałem o tych imprezach. Pisałem o sytuacji, w której w zależności od procentów i składu sędziowskiego menedżer para brał lub nie wyniki pod uwagę w ocenie potencjału zawodnika. Było to wybiórcze i mało przejrzyste.

7. Ten punkt to kolejny zestaw kłamstw. Po pierwsze w ubiegłym roku nie byłam menedżerem komisji paraujeżdżenia, a trenerem kadry i jako trener kadry miałam obowiązek przedstawić Zarządowi propozycje zmian w regulaminach, które uważam za słuszne. 

W swoim tekście piszę menedżer/trener ponieważ te role były pełnione kolejno lub teraz łącznie.

W lipcu ubiegłego roku przedstawiłam P.O. Menedżera nowy Regulamin Powoływania Par do Kadry Narodowej. We wrześniu dopracowałam ów regulamin i uzyskał on akceptację Zarządu. Od tego czasu podejmowałam liczne starania, również na piśmie, aby regulamin ukazał się na stronie PZJ. Z nieznanych przyczyn nie ukazał się – być może został odłożony na bok, wśród innych ważnych spraw, a może ktoś zapomniał, zachorował, nie wiem – dość, że nie było w tym już mojej winy. 
Na spotkaniu z zawodnikami kadry w Poznaniu ta kwestia była poruszona i P.O. Menedżera przeprosił zawodników za to niedopatrzenie, a także obiecał, że zostaną powołani do KN według zasad dotychczas obowiązujących. Gdzie dostrzegasz „samowolną próbę zmiany zasad kwalifikacji”? Żeby pisać o czymś rzetelnie, trzeba przede wszystkim sprawdzić, ale trzeba też chcieć być obiektywnym, a nie próbować „wypłynąć” na oczernianiu innych osób.

Szanowna pani menedżer, zarząd w 2015 roku nie podejmował żadnej takiej uchwały. Po szczegóły odsyłam to protokołów zarządu PZJ. Zmiana taka była samowolną próbą zainteresowanych i prezes Szubski wyraźnie dał do zrozumienia, że takich zmian nie będzie dokonywanych więcej w kuluarach. Zaręczam - ja sprawdziłem protokoły posiedzeń, pani nie. A Nemezjusz Kasztelan jako odpowiedzialny z ramienia zarządu za para po prostu krył państwa samowolkę.

Gwoli zakończenia: nikt z utytułowanych zawodników nie zrezygnował z uprawiania jeździectwa, a wręcz przeciwnie, większość zawodników kadry zyskała nową motywację i nowe możliwości. Do kadry nie weszła jedna zawodniczka, dla której bariera 60%, uznana w regulaminie (tym dawnym) była nie do pokonania. Weszła za to do kadry inna zawodniczka, która w niej debiutuje. 

Kto wszedł do KN nie ma związku z tym kto zrezygnował. Zresztą logiczne jest, że jak ktoś rezygnuje to ktoś jest dokoptowywany. Jeśli ja mam w mailu informację, że ktoś zrezygnował lub że to planuje, to znaczy że tak jest. Zresztą ciekawe, z jednej strony do KN wchodzą osoby nie spełniające niskiego progu a z drugiej strony menadżer i trener chcą podnieść ten próg ...

W styczniu inny debiutant uda się na zawody międzynarodowe, ponieważ jest dobrze przygotowany (również przeze mnie) – już jest zgłoszony. 

Czy starty kontrolne potwierdzają to przygotowanie czy jest to opinia pani menadżer? Czy osoby, które mają lepsze wyniki od debiutanta też pojadą na te zawody?

Szanowna pani menedżer,

Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Środowisko docenia wyniki, zaangażowanie i zapał. Niestety nie docenia dwóch aspektów:
a) samowoli i łamania przepisów
b) braku jasnych zasad i przejrzystości finansowej

Mówiąc inaczej - czy warto było latać samolotami na zawody a potem szukać pieniędzy na starty? Może warto było posłuchać i nie szastać pieniędzmi?

1 komentarz: